Polska broń pancerna
Strona główna - Polska broń pancerna / pociągi pancerne / nr 13   - Artyleria - Steel Panthers - ostatnie zmiany
  © Michał Derela, 2002-2020 Aktualizacja: 8. 2. 2020
English version

Polski pociąg pancerny nr 13 („Generał Sosnkowski”)


HistoriaUżycie bojowe w 1939Skład pociągu   /   Galeria zbombardowanego pociągu


Pociąg pancerny „Generał Sosnkowski” w całej okazałości około 1937 roku - wagony wciąż w starym kamuflażu (lokomotywa to Ti3-8 z pociągu „Paderewski” w nowym kamuflażu). Wagon szturmowy prawdopodobnie ma niewidoczne na zdjęciu maszty radiostacji.

Pociąg pancerny nr 13, znany lepiej pod swoją pierwotną nazwą „Generał Sosnkowski”, jest w pewnym sensie najszerzej znanym z polskich pociągów pancernych walczących w kampanii wrześniowej 1939 roku. Zdjęcia tego właśnie pociągu, zbombardowanego przez niemieckie samoloty, a następnie wizytowanego przez samego Hitlera, często ilustrują publikacje poświęcone klęsce wrześniowej, jako symbol przestarzałości uzbrojenia Wojska Polskiego wobec nowoczesnych metod walki. Rzadziej podaje się, że był to jedyny z polskich regularnych pociągów pancernych utracony na skutek działań lotnictwa niemieckiego, a sami Niemcy używali pociągów pancernych aż do 1945 roku, uznając je za przydatną broń. Przy tym, „Sosnkowski” był zdecydowanie bardziej nowoczesny od niemieckich jednostek tej klasy w 1939 roku...


Historia:

Budowa i wojna polsko-radziecka

Podczas radzieckiej ofensywy latem 1920 roku i polskiego odwrotu, Wojsko Polskie utraciło co najmniej 12 pociągów pancernych[uwaga 1]. Z uwagi na przydatność tej broni, w celu uzupełnienia strat, zdecydowano zbudować szybko nowe pociągi pancerne. Oprócz tworzenia półimprowizowanych jednostek, adaptowanych z wagonów towarowych w dotychczasowych ośrodkach (m.in. „Śmierć” i „Bartosz Głowacki” w Krakowie), Ministerstwo Spraw Wojskowych złożyło pod koniec lipca 1920 zamówienie na cztery, a następnie aż 15 nowych pociągów w zakładach H. Cegielski w Poznaniu, które do tej pory nie były zaangażowane w takim stopniu na potrzeby produkcji wojennej[1]. W celu projektowania jednostek i nadzorowania ich budowy, utworzono w Poznaniu 1 sierpnia tamtejsze Kierownictwo Budowy Pociągów Pancernych (KBPP), kierowane przez kpt. Stanisława Czerepińskiego, przeniesionego z Warszawy[1]. Wśród konstruktorów był m.in. kpt. Aleksander Woyzbun.

Wczesne zdjęcie obu wagonów artyleryjskich typu I. Warto zauważyć, że tylko jeden ma wieżyczkę obserwacyjną lub karabinu maszynowego (nr 699054?).
Unikalne zdjęcie gazetowe „Generała Sosnkowskiego” wkrótce po wejściu do służby, z lat 1920-21, z lokomotywą Ti3-2 i dwoma wagonami typu I, uzbrojonymi jeszcze w niemieckie armaty 77 mm wz. 16.

Pierwszym projektem nowego KBPP były wagony artyleryjskie typu I, zbudowane w liczbie dwóch sztuk. Projektowane pociągi były ogólnie wzorowane koncepcyjnie na radzieckich pociągach pancernych, które były wówczas najnowocześniejszymi konstrukcjami na świecie. Nowe wagony artyleryjskie wprowadziły takie ich cechy, jak czteroosiowe podwozie na dwóch wózkach (nazywane w Polsce typem pullmanowskim), dwie wieże artyleryjskie z działami polowymi na końcach wagonu i racjonalne opancerzenie, wykonane od podstaw (a nie na poszyciu wagonu towarowego). Przy tym, wagony typu I były wzorowane na zdobycznych planach radzieckich wagonów budowanych w Kamieńskiem, aczkolwiek nie stanowiły ich kopii[uwaga 2]. Stalowe płyty na pancerz pochodziły z Huty Kulczyńskiego w Sosnowcu (według J. Magnuskiego, pierwotnie zamówione dla pociągu „Śmierć”). Pierwotnie uzbrojenie stanowiły po dwie niemieckie armaty 77 mm wz. 16 (FK 16). Planowano, że pierwszy pociąg będzie ukończony do 24 sierpnia, lecz projektowanie i budowa się opóźniły i dopiero 14 października 1920 został przedstawiony do odbioru, po czym odebrany przez wojsko pod koniec tego miesiąca, po wprowadzeniu poprawek[1]. W trakcie budowy pociąg miał nazywać się „Generał Veygand” (pisownia oryginalna), na cześć generała Maxime'a Weyganda, który był doradcą wojskowym podczas bitwy warszawskiej, lecz ostatecznie otrzymał nazwę „Generał Sosnkowski”, na cześć generała Kazimierza Sosnkowskiego. Po wejściu do służby otrzymał w ewidencji numer P.P. 26 (Pociąg Pancerny 26).

Nie jest jasne, czy w skład pociągu początkowo włączono także jakiś wagon szturmowy, czy wzorem radzieckim, same dwa nowe wagony artyleryjskie. Wcześniejsze polskie pociągi zwykle składały się z 2–3 słabo uzbrojonych mniejszych wagonów artyleryjskich i kilku półimprowizowanych wagonów dla piechoty i karabinów maszynowych (szturmowych). W toku lat 20. skład pociągu zmieniał się i dopiero od lat 30. jego los został ponownie ostatecznie związany z oboma charakterystycznymi wagonami typu I. Należy wspomnieć, że odnośnie pochodzenia „Generała Sosnkowskiego” istniało trochę niejasności, ponieważ w niektórych starszych polskich oraz zagranicznych publikacjach określany jest jako zdobyczny radziecki pociąg (a nawet jego zdjęcie jako rosyjskiego pociągu z I wojny światowej zostało mylnie opublikowane w radzieckiej publikacji z 1933 roku!).

„Generał Sosnkowski” nie zdążył wziąć udziału w walkach z bolszewikami i pozostał jedynym zbudowanym pociągiem pancernym z wagonami typu I. Kiedy w sierpniu 1920 wojska radzieckie zostały pokonane i odrzucone w bitwie warszawskiej, co doprowadziło do rozejmu w październiku i następnie zakończenia wojny, budowa dalszych pociągów przestała być konieczna. Zdecydowano jedynie zbudować kilka nowoczesnych pojedynczych wagonów pancernych w celu modernizacji istniejących pociągów. Kiedy „Sosnkowski” wszedł do służby, okazało się jednak, że konstrukcja wagonów typu I ma kilka wad, w tym ograniczony kąt ostrzału dział. Można się domyślać, że nie był praktyczny również dostęp do wież, zwłaszcza gdy były one obrócone, a wystające poza długość wagonu lufy armat wymuszały ostrożność przy ich obrocie. Wady te zostały wyeliminowane w kolejnych, zupełnie odmiennych i w całości już polskich projektach dwuwieżowych wagonów pancernych. Były to wagony typu II, zbudowane dla pociągów „Danuta” i „Poznańczyk”, oraz typu III, zbudowane dla „Śmiałego” i „Piłsudczyka”.

Służba szkolna między wojnami – zmiany konfiguracji

Wagon pancerny i składu gospodarczego pociągu „Generał Sosnkowski” uszkodzone w katastrofie 9 września 1924

Po wojnie polsko-radzieckiej, rozkazem z 2 czerwca 1921 „Generał Sosnkowski” został zakwalifikowany do dalszej służby, wśród 12 najlepszych pociągów, zgrupowanych w sześć dywizjonów, a dalsze 12 pociągów zlikwidowano. Wkrótce potem zmieniono jego numer na P.P. 12, który nosił w 1923 roku, a także wymieniono armaty na typowe rosyjskie 76,2 mm wz. 02. Dowódcą w tym okresie był por. Stanisław Komornicki. Polskie pociągi pancerne przechodziły następnie w okresie międzywojennym kilkakrotne reorganizacje, wymiany składu, przebudowy i przenumerowania taboru, których szczegóły są tylko częściowo ustalone, wobec braku pełnych dokumentów.

Zimą 1923/24 roku – do 15 lutego 1924, w związku z przejściem wojska na stopę pokojową, rozwiązano dywizjony, a wszystkie pozostające w służbie pociągi pancerne zostały zdemobilizowane i zakonserwowane. Jeszcze jednak w 1924 roku tabor „Sosnkowskiego” i „Danuty”, jako jedynych w tym okresie polskich pociągów, został przywrócony do służby i przydzielony do nowo sformowanego Dywizjonu Ćwiczebnego pociągów pancernych w Legionowie (względnie sąsiedniej Jabłonnie). Na wypadek mobilizacji „Generał Sosnkowski”, z nowym numerem P.P. 2, wraz z pociągiem „Danuta” miał tworzyć I Dywizjon Pociągów Pancernych, stacjonujący w Legionowie. Najbardziej znaczącym wydarzeniem w tym okresie był udział w katastrofie kolejowej 9 września 1924, gdy oba pociągi, spięte w jednym składzie, wraz z wagonami składu gospodarczego, pod dowództwem majora Edwarda Czernego, jechały z Wilna do Warszawy. Po godz. 4 w nocy skład wykoleił się za stacją w Olkiennikach, wjeżdżając z dużą prędkością na ślepy tor przed mostem na Mereczance. Na skutek katastrofy zginęło dwóch oficerów i plutonowy, ponad 20 członków załóg zostało rannych, a wagony uległy uszkodzeniu.

W kwietniu 1925 roku dywizjon przekształcono w Dywizjon Szkolny Pociągów Pancernych i uzupełniono o pociąg „Paderewski”, a w październiku 1927 roku na jego bazie sformowano 1. Dywizjon Pociągów Pancernych w Legionowie, w składzie 6 jednostek (pozostałe trzy były w rezerwie). W kolejnym roku pozostałe pociągi utworzyły 2. Dywizjon w Niepołomicach i taki stan utrzymał się do wybuchu wojny, przy czym w międzyczasie liczbę pociągów ograniczono do 10.

Pociąg szkolny około połowy lat 20. Od lewej: parowóz pancerny Ti3-2 i „półbeczkowy” wagon szturmowy (z „Generała Sosnkowskiego”), drugi wagon szturmowy (z „Danuty”) oraz wagon artyleryjski z „Paderewskiego” (używany później w „Groźnym”). Lokomotywa ta miała wzór opancerzenia przyjęty następnie jako standardowy, ale odróżniała się od pozostałych podziałem blach na kotle.       [Fot. „Mundur i Broń” nr 8, dzięki uprzejmości wydawcy - nie jest to jednak 1920 rok, jak zdjęcie zostało opisane.]
Pociąg szkolny w latach 20. – od lewej: zdobyczny wagon artyleryjski z „Paderewskiego” oraz wagon typu I i wagon szturmowy z „Sosnkowskiego”. Lokomotywa to prawdopodobnie Ti3-12 (G5³-4021 Münster) z pociągu „Paderewski” z wczesnym niestandardowym opancerzeniem.
Pociąg szkolny, według opisu w lipcu 1925 roku, w składzie jak wyżej (lokomotywa prawdopodobnie również ta sama).

Jak wspomniano, szczegóły zmian składów, przebudów i przenumerowania taboru w latach 20. i 30. są tylko częściowo ustalone, oraz obarczone możliwością błędów. Badania i analizy w tym zakresie podjęto dopiero w XXI wieku w oparciu o fotografie i fragmentaryczne dokumenty (głównie przez Adama Jońcę i Artura Przęczka). Interpretację zdjęć utrudnia fakt, że do celów szkolnych zestawiano składy z taboru wszystkich trzech pociągów Dywizjonu Szkolnego („Sosnkowski”, „Danuta” i „Paderewski”), nadto zazwyczaj brak jest pewnego datowania fotografii. Niemniej, kwestia faktycznego zestawiania składów szkolnych w tym czasie w istocie nie ma znaczenia dla ustalonego etatowo mobilizacyjnego składu pociągów – nie jest przy tym jasne, czy składy te były w ogóle oficjalnie określane nazwą któregoś z pociągów, nawet jeśli używały lokomotywy z nazwą jednego z nich. Według najnowszych ustaleń, w skład P.P. 2 „Generał Sosnkowski” w 1925 roku etatowo wchodziły:[3]

Jak wynika ze zdjęć, w latach 20. (1925–28?) pociąg szkolny, oprócz jednego wagonu artyleryjskiego typu I „Generała Sosnkowskiego”, zestawiany był na ogół ze zdobycznym radzieckim dwuwieżowym wagonem artyleryjskim, uzbrojonym w rosyjską armatę 76 mm wz. 1902 i rosyjską haubicę 122 mm (48-liniową) wz. 1909, przydzielonym później ostatecznie do pociągu „Groźny” (prawdopodobny numer 450012). Zdaniem A. Jońcy, wagon ten w latach 20. wchodził w skład pociągu „Paderewski”, przez co mógł być używany w Dywizjonie Szkolnym. Istnieją również zdjęcia z wagonem artyleryjskim typu II z „Danuty” (a nawet dwoma takimi wagonami), natomiast nie są znane zdjęcia składu szkolnego z małym wagonem artyleryjskim. Etatowo „Generał Sosnkowski” miał wagon szturmowy, tzw. „półbeczkowy”, projektu warszawskiego KBPP, numer 02019 (zapewne późniejszy 620651 używany od 1930 w pociągu „Danuta”, a w 1939 roku w pociągu „Poznańczyk”). Używany był jednak także wagon szturmowy klasycznej budowy – prawdopodobnie numer 430046 z ówczesnego składu „Danuty” (późniejsze użycie nieznane). Wagon ten wyróżniał się wieżą o dużej średnicy, w której na początku lat 20. był chowany reflektor. Drugi wagon artyleryjski typu I (699053) trafił natomiast w latach 20. do pociągu „Śmierć”, który pozostawał w rezerwie (do 1925 roku został wyremontowany po katastrofie)[3].

Ostateczny skład pociągów pancernych został ustalony w styczniu 1930 roku. Wówczas „Generał Sosnkowski” otrzymał oba wagony artyleryjskie typu I (699053 i 699054) i nowy wagon szturmowy (nr 423502), z którymi pojechał w 1939 roku na wojnę. Od listopada 1933 roku „Generał Sosnkowski” był przy tym określany po prostu jako „pociąg pancerny 1 Dywizjonu Pociągów Pancernych”, a załoga „Danuty” utworzyła „skadrowany pociąg pancerny”[4]. Trzeci pociąg został wycofany do rezerwy (prawdopodobnie już w 1927-28 roku). Nadal używano składów łączonych z taboru obu pociągów, a nawet chyba częściej składających się z dwóch wagonów artyleryjskich typu II. Istnieje zdjęcie takiego składu z lokomotywą z nazwą „Generała Sosnkowskiego”, lecz jak się wydaje, nazwy nie były oficjalnie używane, a zestawiany skład niewątpliwie miał więcej wspólnego z „Danutą” (lub „Poznańczykiem”).

Na przełomie lat dwudziestych i trzydziestych „Generał Sosnkowski” i jego wagony przeszły modernizację. Pociąg otrzymał inną lokomotywę Ti3-3, która została ulepszona w standardowy sposób (więcej w artykule o serii Ti3), uzbrojenie wagonów wymieniono na typowe (armaty 75 mm wz. 02/26, km-y wz.08), oraz dodano wieżyczki dla przeciwlotniczych karabinów maszynowych. Pociąg otrzymał również wyposażenie radiowe i łączności.

Pod koniec sierpnia 1939 roku dawny „Generał Sosnkowski” został zmobilizowany w grupie „czarnej” podczas mobilizacji alarmowej (czas A+48) jako pociąg pancerny nr 13, w składzie dwóch pierwotnych wagonów artyleryjskich typu I i wagonu szturmowego nr 423502 (nazwy pociągów nie były już oficjalnie używane). Uzbrojenie stanowiły 4 armaty 75 mm wz. 02/26 i 16 km-ów wz. 08, w tym dwa przeciwlotnicze. Dowódcą był kpt. Stanisław Młodzianowski, zastępcą – kpt. Mieczysław Wnukowski.

Pociągi 1. dpp: nry 11, 12, 13, 14, 15

Użycie bojowe w 1939:

Główne źródło: [2]

Pociąg pancerny nr 13 przydzielony został do Armii „Modlin”. W odróżnieniu od etatowego stanu polskich pociągów, otrzymał on tuż przed wybuchem wojny słabszy pluton drezyn pancernych w składzie dwóch typowych drezyn R (czołgi Renault FT na prowadnicach) oraz dwóch starszych drezyn Tatra zamiast pięciu tankietek TK na prowadnicach (jego etatowy pluton został tuż przed wybuchem wojny odesłany do dyspozycji Armii Pomorze dla wzmocnienia obrony mostu w Tczewie).

1 września pociąg odjechał do Nasielska do odwodu Armii. 3 września stacja w Nasielsku stała się celem nalotu bombowców He 111 dywizjonu II/LG 1; pociąg nie ucierpiał, lecz jego załoga musiała naprawiać tory. Wieczorem pociąg został wysłany na północ w kierunku na Mławę w celu rozpoznania sytuacji, lecz dojechał tylko pod Ciechanów, w którym toczyły się już walki. Zastępca dowódcy pociągu udał się na ochotnika na rozpoznanie do miasta jedną z drezyn R, stwierdzając, że stacja jest zajęta przez Niemców, wobec tego samotny pociąg nie mógł być przydatny w nocnych walkach miejskich i wycofał się do Świercza. Następnego dnia rano dowódca proponował wypad na miasto z podwiezieniem 2–3 kompanii piechoty, lecz propozycja nie została przyjęta wobec braku pododdziałów do dyspozycji.
Wagon artyleryjski typu I „Generała Sosnkowskiego” w połowie lat 20., oddający salwę. Lufa armaty 76 mm w drugiej wieży jest zapewne cofnięta w pełnym odrzucie. Podobnie wyglądał ten wagon w akcji w 1939 roku, natomiast pozostały skład pociągu uległ zmianie. Na dalszym planie widoczny „półbeczkowy” wagon szturmowy z wieżą obserwacyjną i lokomotywa z niestandardowym opancerzeniem (prawdopodobnie Ti3-12), a dalej wagon artyleryjski użyty w 1939 roku w pociągu nr 54 („Groźny”). Powiększenie – nieretuszowane, pochodzi z innego źródła.
Pociąg pancerny nr 13 zbombardowany i wykolejony 10. 09. 1939.
Pociąg tego dnia ponownie patrolował pod Ciechanowem. Drezyna wysłana na rozpoznanie została ostrzelana z armat ppanc, podjeżdżając pod zajęty już Ciechanów, lecz wzięła jeńca z niemieckiej placówki, który udzielił informacji. Pociąg nr 13 następnie powrócił do Modlina i 5 września patrolował między Nasielskiem a Płońskiem, razem z pociągiem nr 15 („Śmierć”), który podporządkowano wówczas kpt. Młodzianowskiemu jako dowódcy grupy pociągów. Według relacji dowódcy, był w tych dniach kilka razy bombardowany przez lotnictwo, lecz niecelnie; miał też 5 września zestrzelić dwa samoloty koło Pomiechówka[uwaga 4]. Obydwa pociągi aktywnie prowadziły rozpoznanie, przekazując co parę godzin meldunki, stanowiące dla sztabu armii źródło wiadomości zarówno o położeniu nieprzyjaciela, jak i własnych wojsk.

Następnie, 6 września pociąg nr 13 został wysłany do Zegrza, dla wzmocnienia grupy płka J. Sas-Hoszowskiego, broniącej Bugo-Narwi. Ochraniał przeprawę w Zegrzu, bez kontaktu z nieprzyjacielem, po czym powrócił do Legionowa. W nocy z 7/8 września, w braku innych środków łączności, pociąg posłużył do odszukania dowództwa Grupy Operacyjnej „Wyszków” w Wyszkowie i doręczenia mu rozkazów sztabu Armii. Pociąg wzmocnił obronę południowego brzegu Bugu, lecz przez kolejny dzień pozostawał bezczynnie koło Rybienka, mimo starań dowódcy o wyznaczenie mu zadania bojowego. W tym czasie skład gospodarczy pozostawał w Tłuszczu. W końcu 9 września pociąg nr 13 wsparł ogniem nieobserwowanym zza lasu Rybienko III batalion 5 pp broniący rejonu mostów pod Wyszkowem, pomógł zlikwidować próbę sforsowania przez Niemców Bugu pod Rybnem (5 km od Wyszkowa) i zwalczał niemiecką artylerię strzelającą z Puszczy Białej[2] (według kpt. Młodzianowskiego pociąg wystrzelił około 40 pocisków ogniem nieobserwowanym, prowadzonym na drogi na Pułtusk i Serock, jednakże mógł on nie być zorientowany w sytuacji i celach zleconego mu ognia „z mapy”).

10 września pociąg nr 13 otrzymał rozkaz o odwrocie jednostek Armii „Modlin” z linii Bugu i odjechał spod Wyszkowa do Tłuszcza. W obawie przed bombardowaniami, skład gospodarczy został następnie odesłany do Mińska Mazowieckiego, natomiast skład pancerny około południa przybył pod Łochów w poszukiwaniu dalszych rozkazów. Według części źródeł, został tam wysłany w celu osłony wycofywania się oddziałów 116 pp (z 41 DP Rez.) z rejonu Brańszczyka do lasu Żylin[2], czego nie potwierdza relacja dowódcy. Do składu pancernego była doczepiona cysterna na wodę i jeden wagon gospodarczy – wartownia[5]. Drezyna R została wysłana do rozpoznania szlaku przez Tłuszcz, natomiast dowódca pociągu, w warunkach panującego chaosu, udał się motocyklem na poszukiwanie sztabów okolicznych jednostek, wskutek czego utracił kontakt ze składem pancernym. Załoga pociągu naprawiła tory koło stacji. Około godz. 14 pociąg próbował odjechać na lewy brzeg Liwca, lecz podczas przejazdu przez stację Łochów, w rejonie skrzyżowania z drogą na Wyszków, nastąpił nalot niemieckich bombowców. Jedna bomba – najprawdopodobniej 500 kg, wybuchła pomiędzy torami i jadący pociąg pancerny został zrzucony z toru, a w wagonie szturmowym wybuchł pożar. W większej odległości na torowisko spadła też druga taka bomba i kilka mniejszych. Pociąg nie nadawał się do szybkiej naprawy i załoga opuściła go, po dokonaniu zniszczeń funkcjonujących urządzeń.

Nie jest jasne, kto dokładnie był sprawcą ataku, gdyż brak jest niemieckich meldunków o zbombardowaniu pociągu pancernego, pomimo zrobienia licznych zdjęć lotniczych. W literaturze powszechnie przyjmowano, że padł on celem bombowców nurkujących Junkers Ju 87 Stuka (np. W. Sawodny). Według jednak J. Ledwocha, w oparciu o badania M. Emmerlinga, jednostki bombowców nurkujących Ju 87 nie operowały w tym rejonie w tym dniu. Stacja mogła być natomiast celem ataku bombowców horyzontalnych Heinkel He 111 z pułku KG 27. Nielogiczna jest jednak stawiana przez teza tego autora, że nalot miał miejsce wcześniej, a pociąg jedynie wpadł w lej po bombie i się wykoleił [uwaga 5].

Wykolejony na skutek bombardowania pociąg nr 13 (kierunek ruchu w lewo). Widoczny lej po bombie zobacz pełną galerię
Wagony artyleryjskie i lokomotywa „Sosnkowskiego” postawione na tor i składowane przez Niemców (poszukujemy lepszego zdjęcia!)
Wagon 699054 odstawiony przez Niemców (brak osłon kół). Co ciekawe, nadal posiada uzbrojenie.

Wbrew wrażeniu sprawianemu przez rozbity pociąg, nie został on zniszczony, poza spalonym wagonem szturmowym, gdyż uległ przede wszystkim wykolejeniu na skutek wybuchu (uszkodzeniu mogły ulec elementy podwozia i pojedyncze łączenia blach pancernych). Jeden zespół drezyn (R i Tatra) został porzucony na torach między Łochowem a Małkinią; brak jest informacji o drugim. Niestety, brak jest też pewnych informacji o dalszych losach „Generała Sosnkowskiego”. Pozostał on na miejscu przynajmniej miesiąc, do opadów śniegu, po czym Niemcy postawili wagony i lokomotywę na koła i odholowali, o czym świadczą zdjęcia. Istnieje niepotwierdzona informacja, oparta na reprodukcji gazetowej, że Niemcy wcielili go następnie do służby i użyli w ataku na Danię w 1940 roku – podobno miał zostać przetransportowany promem kolejowym do Gedser [uwaga 6]. Mimo to, brak dowodów istnienia tej jednostki w dokumentach i literaturze poświęconej niemieckim pociągom pancernym, brak przydzielonego mu numeru i brak jakichkolwiek znanych reporterskich lub prywatnych fotografii ze służby, powodują, że jego niemiecka służba jest wysoce wątpliwa. Niemiecki badacz Wolfgang Sawodny nie wyklucza, że pociąg mógł zostać użyty do służby okupacyjnej w Danii (pociągi ochrony linii kolejowych nosiły tylko nazwy, a nie oznaczenia Panzerzug z numerami) – jednakże nie w pierwszej fali ataku, a jego zdaniem zdjęcie będące podstawą tej hipotezy zostało zmontowane, być może do celów propagandowych[6]. Z drugiej strony, dziwi rezygnacja z użycia wagonów artyleryjskich „Sosnkowskiego”, przy braku widocznych większych zniszczeń ani pożaru, w sytuacji, gdy Niemcy, cierpiący w początkowym okresie wojny na niedobór taboru pancernego, wcielali do służby starsze, słabsze i mniejsze jednowieżowe wagony czechosłowackie oraz polskie...

* * *

Mimo rozbicia składu pancernego, załoga pociągu pancernego nr 13 walczyła nadal jako jednostka. Po opuszczeniu pociągu, jego załoga przeszła do rejonu Mińska Mazowieckiego i dalej udała się na wschód transportem saperów kolejowych (17. kompanii mostów kolejowych?), napotykając swój skład gospodarczy pod Mrozami. Ostatni epizod bojowy miał miejsce w dniach 11-16 września, kiedy to skład gospodarczy został unieruchomiony w wielkim, kilkunastokilometrowym zatorze kolejowym na wschód od Mińska Mazowieckiego, w rejonie Mrozy – Rudka. Załoga, pod dowództwem kpt. Młodzianowskiego, utworzyła zaimprowizowaną baterię ze znalezionych w unieruchomionych pociągach ewakuacyjnych 4 armat polowych (dwie z nich postawiono na stanowiskach na platformach, jako „artylerię kolejową”), a kpt. Wnukowski objął dowodzenie improwizowanego batalionu piechoty. Załoga pociągu nr 13 brała następnie udział w obronie polskiego zgrupowania w zatorze, blokując jednocześnie biegnącą obok drogę z Siedlec (część zgrupowania w rejonie Mrozów, której trzon stanowił pociąg pancerny nr 52 „Piłsudczyk”, broniła się w okrążeniu aż do 20 września).

Pomimo ataków niemieckiego lotnictwa na polski transport kolejowy, i wbrew potocznej opinii o łatwości zniszczenia pociągów pancernych, „Generał Sosnkowski” był jedynym polskim regularnym pociągiem pancernym wyeliminowanym przez Luftwaffe. Poza nim, jedynie improwizowany pociąg pancerny „Smok Kaszubski” Lądowej Obrony Wybrzeża został zniszczony przez lotnictwo (należy wspomnieć, że unieruchomiony w zatorze pociąg nr 51 („I Marszałek”) został zbombardowany przez radzieckie samoloty, lecz nie został zniszczony, a powodem jego opuszczenia przez załogę było raczej ogólne położenie).

Pociągi 1. dpp: nry 11, 12, 13, 14, 15

Skład pociągu pancernego nr 13 w 1939 roku:

Rys: Artur Przęczek
Rysunek: Artur Przeczek
platforma wagon artyleryjski parowóz pancerny wagon szturmowy wagon artyleryjskiplatforma

Pociąg pancerny, rozumiany jako jednostka organizacyjna wojska, składał się z części pancernej, składu gospodarczego i plutonu drezyn pancernych, chociaż potocznie przez „pociąg pancerny” rozumie się jedynie jego część pancerną (pociąg pancerny w znaczeniu ścisłym). Część pancerna oraz pluton drezyn pancernych stanowiły część bojową pociągu i tylko one brały udział w walce.

Od około 1936 roku części bojowe polskich pociągów malowane były w standardowy trójkolorowy kamuflaż polskich pojazdów bojowych, z nieregularnymi poziomymi plamami ciemnozielonymi i ciemnobrązowymi na podłożu piaskowoszarym. Wcześniej, od wczesnych lat 30. – używano trójkolorowego kamuflażu z nieznanymi dokładnie kolorami (być może ciemnożółty, oliwkowozielony i jasny szaroniebieski, jak w pojazdach pancernych), rozdzielonymi czarnymi liniami o ostrym przebiegu. Przy tym, ze zdjęcia tytułowego wynika, że wagony „Sosnkowskiego” pozostały w takim schemacie dłużej od niektórych innych pociągów – być może do 1937 lub 1938 roku. Nie jest znane malowanie pociągu w latach 20. – wydaje się, że był malowany wówczas na jednolity kolor ochronny (być może szary).

Skład pancerny wyposażony został podczas służby jeszcze w latach 20. w hamulce zespolone Westinghouse'a. Dopuszczalna szybkość wynosiła do 45 km/h. Załoga części pancernej pociągu liczyła około 120-130 ludzi, a załoga całego pociągu pancernego około 191, w tym 9 oficerów.


Lokomotywa:

Lokomotywa Ti3, stary schemat malowania.
Lokomotywa Ti3-3 „Generała Sosnkowskiego” około połowy lat 30., z nietypowym czteroosiowym tendrem 1D16 nr 201. Lokomotywa ma stary wzór kamuflażu i pierwotne podnoszone klapy rewizyjne kół (z łańcuszkami do podtrzymywania), lecz jest już wyposażona w radiostację. W 1939 roku lokomotywa miała już inny, typowy tender wraz z wieżą dowodzenia.

Standardowym typem lokomotywy polskich pociągów pancernych w 1939 roku był parowóz pancerny serii Ti3 (dawna seria pruska G5³), opancerzony w Polsce. Przynajmniej od 1930 roku do swojego zniszczenia „Sosnkowski” używał lokomotywy Ti3-3, dawniej G53-4016 Münster, wyprodukowanej w 1904 przez Hanomag (nr seryjny 4125).

„Generał Sosnkowski” używał lokomotyw serii Ti3 ze standardowym opancerzeniem od samego powstania pociągu w 1920 roku – początkowo była to Ti3-2 (dawna G53-4024 Danzig). Była ona pierwszą lokomotywą tej serii, która już od początku otrzymała opancerzenie o wzorze przyjętym następnie po 1926 roku jako standardowy, chociaż o wyraźnie innym podziale blach od większości później opancerzonych lokomotyw. Najpóźniej w 1930 roku przeszła ona do pociągu „I Marszałek” (późniejszy nr 51) 2. Dywizjonu, natomiast „Generał Sosnkowski” otrzymał lokomotywę Ti3-3. Lokomotywa ta z kolei została wyposażona w pancerz zdjęty z takiej samej wymiarowo lokomotywy Ti2-73 (dawnej G52-4197 nieznanej dyrekcji), używanej wcześniej w pociągu „Danuta”. W latach 30. pancerz i wyposażenie tej lokomotywy zostały zmodernizowane według standardowego wzoru. Pod koniec lat 30. zastąpiono jeszcze cztery podnoszone klapy rewizyjne zestawów kołowych z każdej strony przez dwuskrzydłowe drzwiczki o mniejszej wysokości.

W lokomotywie pancernej nad tendrem znajdowała się wieża dowódcy. Na przełomie lat 20. i 30. wieże dowódcy polskich lokomotyw podwyższono i wyposażono w niskie wieżyczki obserwacyjne oraz wyposażenie łączności. Dowódca mógł kierować manewrami i ogniem pociągu przy pomocy telefonu, sygnałów dźwiękowych (klaksonu) i optycznych (3 kolorowe lampki w wagonach). Łączność z drezynami zapewniała radiostacja krótkofalowa RKB/C z anteną nad tendrem (więcej na stronie o Ti3). Unikalną cechą lokomotywy Ti3-3 w latach 30. było to, że używana była wówczas z czteroosiowym opancerzonym tendrem z wieżą dowódcy 16D1 nr 201; ostatecznie przed wybuchem wojny otrzymała standardowy trzyosiowy tender 12C1 o nieznanym numerze (według J. Ledwocha: 483), natomiast czteroosiowy tender przydzielono do Ti3-16 pociągu nr 12 „Poznańczyk”.


Wagony artyleryjskie:

Wagon artyleryjski pociągu 'Generał Sosnkowski' [Tadeusz Jurga: Regularne jednostki Wojska Polskiego w 1939 r. Organizacja, działania bojowe...; Warszawa 1975]
[źródło: Tadeusz Jurga: "Regularne jednostki Wojska Polskiego w 1939 r.", Warszawa 1975]

„Generał Sosnkowski” miał dwa jednakowe wagony artyleryjskie typu I, skonstruowane i zbudowane w Zakładach Cegielskiego w Poznaniu w 1920 r. Z nowych ustaleń wynika, że zbudowano je na bazie 13-metrowych pruskich czteroosiowych platform, o rozstawie czopów wózków 8 m, serii PPkss[3]. Nosiły one numery 699053 i 699054. Uzbrojenie każdego stanowiły dwa działa w wysokich cylindrycznych wieżach zewnętrznych na obu końcach wagonu, z kątem obrotu około 270° (jedna wieża była osadzona wyżej, na cylindrycznej barbecie, druga bezpośrednio na poziomie podłogi wagonu). Wieże miały zasuwane drzwi z tyłu oraz otwory do podawania amunicji. Według nowych ustaleń, po zbudowaniu uzbrojenie wagonów stanowiły dwie niemieckie armaty 77 mm wz. 16 (7,7 cm FK 16), szybko zastąpione na początku lat dwudziestych przez bardziej typowe rosyjskie armaty 76,2 mm wz. 02 (3-calowe). Spotykana informacja o uzbrojeniu wagonu w jedną haubicę 122 mm wz. 09 (48-liniową) jest najwyraźniej błędna[uwaga 3], aczkolwiek nie jest właściwie jasne, dlaczego te wagony nie zostały uzbrojone w haubice – do czego mogły być przewidziane niższe wieże. Od lat 30. do końca służby uzbrojenie natomiast stanowiły dwie armaty 75 mm wz. 02/26 (przekalibrowane rosyjskie).

Dalsze uzbrojenie wagonu składało się z czterech karabinów maszynowych 7,92 mm wz. 08 Maxim w bębnowych jarzmach w bocznych ścianach oraz piątego przeciwlotniczego km-u tego samego modelu w wieżyczce umieszczonej centralnie na dachu, dodanej pod koniec lat 20. lub na początku lat 30. (jego maksymalny kąt podniesienia wynosił 90°). Wcześniej była na tym miejscu wysoka wieżyczka obserwacyjna (być może tylko w jednym wagonie 699054). Zapas amunicji wynosił prawdopodobnie etatowo dla polskich pociągów 120 pocisków artyleryjskich na działo i 3750 nabojów na każdy km (w 250-nabojowych taśmach).

Pancerz wagonów był nitowany z dwóch warstw stalowych płyt walcowanych. Brak jest konkretnych informacji o grubości opancerzenia poszczególnych wagonów – ogólny opis pociągów pancernych w regulaminie mówi o pancerzu z podwójnej blachy pancernej, grubości 12–25 mm (można założyć, że chodzi o grubość łączną). Co ciekawe, wieże wagonu 699053 były spawane, a wagonu 699054 – nitowane[3]. Typowo dla polskich pociągów, wagony były wyłożone deskami dębowymi od wewnątrz. Wagony miały ogrzewanie parowe. W skład wyposażenia wewnętrznego wchodziły m.in. skrzynie amunicyjne, stojaki na karabiny, wentylatory elektryczne, telefon wewnętrzny, trójbarwne lampki sygnalizacyjne i 15-litrowy zbiornik na kawę. Załogę wagonu stanowiło około 35 ludzi.

 
Wagon artyleryjski typu I „Generała Sosnkowskiego” z numerem PPkss 699054 i wagon typu II „Danuty” (PPkss 699050), 1925 rok lub wcześniej. Widoczna wieżyczka obserwacyjna oraz wejście od tyłu jednej z wież. Zdjęcie to publikowane było też z wyretuszowanymi numerami i załogą.  Wagon artyleryjski 699053 „Generała Sosnkowskiego” w kamuflażu z I połowy lat 30. z wieżyczką km plot (zdjęcie z regulaminu).

Wagon szturmowy:

Ostateczny wagon szturmowy "Sosnkowskiego" nr 423502, w kamuflażu z I połowy lat 30., wyposażony już w radiostację.
Fragment wagonu szturmowego zbombardowanego pociągu.

Wagon szturmowy był przeznaczony dla transportu plutonu szturmowego (wypadowego). Według nowych ustaleń, wagon szturmowy numer 423502, w składzie pociągu od 1930 roku, był zbudowany w Polsce na podwoziu typowego niemieckiego dwuosiowego wagonu towarowego o długości ramy 8 m i rozstawie osi 4,5 m[3]. Powstał on najpóźniej w 1920 roku jako wagon artyleryjski pociągu „Stefan Czarniecki” z jedną wieżą na dachu z armatą 8 cm, a następnie 76 mm, później przebudowany na wagon szturmowy bez wieży[3]. Według starszej literatury, został zbudowany na początku lat 30. w Państwowej Wytwórni Saperskiej[8] (być może chodzi o przebudowę). Opancerzenie miał podobne do wagonów artyleryjskich. Posiadał po obu bokach niskie dwuskrzydłowe drzwi, umieszczone w 1/3 długości wagonu, naprzeciwko siebie. Nie jest jasne, czy miał drzwi w ścianach szczytowych. Na dachu przy jednym z końców była umieszczona blisko jednej ze ścian mała wieżyczka obserwacyjna z dwuskrzydłowym włazem. Wagon był uzbrojony w 4 km-y 7,92 mm wz. 08 Maxim w jarzmach bębnowych w ścianach bocznych. Zapas amunicji wynosił 3750 nabojów na km. Pluton szturmowy składał się etatowo z 32 ludzi (1 oficer, 7 podoficerów i 24 strzelców, z dwoma rkm). Całkowita obsada wagonu wynosiła około 40 ludzi (dodatkowo radiotelegrafiści i sanitariusze).

Najpóźniej na początku lat trzydziestych wagon szturmowy wyposażony został w polską radiostację średniofalową dalekiego zasięgu RKD/P wraz ze spalinowym generatorem elektrycznym i baterią akumulatorów 24V. Radiostacja miała zasięg na postoju telegrafią 50–80 km (telefonią zapewne kilka – kilkanaście km) i umieszczona była w osobnej izolowanej drewnianej kabinie radiowej pośrodku wagonu. Na dachu wagon otrzymał widoczną antenę poręczową z miedzianej rurki rozpiętą na masztach – cechą wyróżniającą tego wagonu były maszty w trzech rzędach (po 4 w zewnętrznych i 5 w środkowym). Wydaje się, że na zdjęciu tytułowym z lat 1937-38 wagon ma już antenę, niewidoczną z powodu jakości zdjęcia, gdyż ma ją na zdjęciu samego wagonu powyżej.


Platformy:

Na obu końcach składu pancernego znajdowały się dwie platformy bojowe. Ich podstawowym przeznaczeniem było przewożenie narzędzi i materiałów saperskich służących głównie do naprawy toru (szyn i podkładów, materiałów wybuchowych itp.). Drugą zasadniczą funkcją była ochrona składu pancernego przed minami lub wykolejeniem (platformy kontrolne). Można było na nich przewozić także np. rowery i motocykle (część sprzętu była przewożona na platformach składu gospodarczego). Na platformie w zwykłym marszu znajdował się obserwator, obsługujący zawór hamulca zespolonego.

Regulaminowo używano dwuosiowych platform serii Pdkz typu C VIII, określanych też jako seria Pdks (przystosowana do przewozu szyn). Masa własna wynosiła ok. 10 t, nośność – ok. 17,5 t, długość ramy – 13 m, rozstaw osi – 8 m. Część platform była specjalnie zmodyfikowana dla pociągów pancernych – wyposażona w trzy skrzynie na narzędzia pod ostoją (na całą szerokość) i 22 schowki boczne na drobne materiały w ostoi. Platformy takie były wyposażone w tylko jedną ścianę szczytową i 12 krótkich kłonic stalowych. Pociąg nr 13 posiadał jedną czołową platformę zmodyfikowaną i drugą standardową, dostarczoną przez PKP podczas mobilizacji (według A. Jońcy, pozostała w kolorze czerwonobrunatnym)[3].


Pluton drezyn pancernych:

Zdobyty przez Niemców zespół drezyn Tatra i R z pociągu pancernego nr 13.

Każdy pociąg pancerny miał pluton drezyn pancernych, służących do rozpoznania. Standardowy pluton składał się z dwóch drezyn pancernych torowo-terenowych typu R (czołg FT na prowadnicy szynowej) i czterech drezyn pancernych torowo-terenowych typu TK (tankietki TK lub TKS na prowadnicach szynowych) oraz piątej tankietki rezerwowej na prowadnicy. Jednakże, kilka miesięcy przed wybuchem wojny, wszystkie drezyny pancerne przewidziane dla pociągu nr 13 (dwie drezyny R z czołgami FT i pięć drezyn TK z tankietkami TK-3) zostały oddane do dyspozycji Armii Pomorze dla wzmocnienia obrony mostu w Tczewie[uwaga 7]. Pluton ten walczył 1 września w obronie mostu, ostatecznie nie zdobytego przez Niemców i wysadzonego w powietrze, po czym wycofywał się w kierunku Warszawy i ostatecznie został porzucony w zatorze w okolicach Torunia (zdjęcia w galerii drezyn).

Pociąg otrzymał natomiast w zamian dwie inne drezyny typu R oraz dwie starsze drezyny pancerne Tatra.


Skład gospodarczy:

Oprócz części bojowej, w skład pociągu pancernego rozumianego jako jednostka organizacyjna wojska, wchodził również skład gospodarczy, zabezpieczający działania części bojowej pod względem socjalno-logistycznym. Skład ten nie uczestniczył w wykonywaniu zadań bojowych, lecz towarzyszył części bojowej w działaniach operacyjnych. Powinien był pozostawać w łączności z częścią bojową, zapewniając zaopatrzenie, zaplecze socjalne, medyczne, warsztatowe itp. Skład ten obsługiwany był przez pluton techniczno-gospodarczy, złożony z drużyn: technicznej, warsztatowej i gospodarczej (1 oficer, 21 podoficerów, 26 strzelców)[2]. Długość składu gospodarczego pociągu pancernego wynosiła około 250 m.

Składał się on z: nieopancerzonej lokomotywy, wagonów mieszkalnych dla oficerów (2), podoficerów (2) i żołnierzy (8), wagonów amunicyjnych (2), wagonu - magazynu materiałów pędnych, wagonu - magazynu technicznego, umundurowania i broni, wagonu warsztatowego, cysterny na wodę, węglarki, wagonów: kuchni, kancelarii, izby chorych i platform (5) - razem ok. 27 wagonów[2]. Według innych źródeł były tylko 3 platformy, lecz także pozaetatowy wagon - magazyn prowiantu, zdarzał się także wagon wartownia[3]. Wagony dla oficerów były trzyosiowymi wagonami pasażerskimi serii Dy, pozostałe wagony były adaptowanymi krytymi wagonami towarowymi serii Kd.

Skład gospodarczy powinien mieć etatowo na wyposażeniu (według J. Magnuskiego) dwie ciężarówki półgąsienicowe wz.34, jeden samochód półciężarowy i cztery ciężkie motocykle z wózkiem bocznym CWS M-111 – przewożone na 3 platformach, lecz faktyczny skład pojazdów zapewne zazwyczaj się różnił i mógł obejmować np. samochody osobowe Polski FIAT 508/III w odmianie Łazik lub pick-up i ciężarówki 2,5-tonowe Polski FIAT 621L. Ciężarówki wz. 34 należały do patrolu naprawczego i powinny być wyposażone w rolki do jazdy po szynach, lecz pojazdy te wydają się stosunkowo nieliczne. W przypadku pociągu nr 13 taka ciężarówka półgąsienicowa została wysłana z drezynami do Tczewa i wątpliwe, żeby pociąg miał jeszcze inną.

Pociągi 1.dpp: nry 11, 12, 13, 14, 15

Galeria zdjęć zbombardowanego pociągu nr 13.



Mile widziane poprawki, uzupełnienia i zdjęcia - możecie pisać

Nasze podziękowania dla Jarkko Vihavainena, Jerzego S. Prajznera, Artura Przęczka, Adama Jońcy i Krzysztofa Margasińskiego.



Uwagi:

1. W lecie 1920 roku utracono pociągi: w czerwcu „Generał Dowbor”, „Pionier-szeroki”, „Generał Sikorski”, w lipcu „Generał Dąbrowski” („Grot”), „Hallerczyk”, „Wilk”, „Generał Iwaszkiewicz”, „Generał Konarzewski”, „Kaniów”, „Piłsudczyk-szeroki”, „Boruta”, w sierpniu „Generał Listowski”. Niektóre zostały następnie odtworzone z nowym taborem.

2. Według J. Magnuskiego, dla przyspieszenia budowy wagon typu I został zaprojektowany na bazie zdobycznych rysunków radzieckiego wagonu konstrukcji Południowo-Zachodniej Drogi Żelaznej, i "niemal dokładnie powtarzał koncepcję sowiecką" z jedynie zmianami technologicznymi dostosowanymi do możliwości Cegielskiego. Wniosek ten wydaje się jednak zbyt daleko idący. W istocie, polski wywiad zdobył w czerwcu 1919 plany wagonów pociągów BP nr 98 "Sowietskaja Rossija" i BP nr 24 "Sowietskaja Ukraina", konstruowanych w tym czasie w Dnieprowskim Zakładzie Metalurgicznym w Kamieńskiem na Ukrainie (według informacji K. Margasińskiego). Pomimo jednak skopiowania samego nietypowego umieszczenia dwóch cylindrycznych zewnętrznych wież na końcach kazamaty pancernej, sylwetka, proporcje i szczegółowe rozwiązania konstrukcji wagonów są zupełnie inne (polskie wagony mają dłuższą i niższą kazamatę pancerną, z bardziej zaokrąglonym dachem, oraz jedną wieżę podwyższoną). Warto dodać, że jedyny zbudowany według pierwotnego projektu pociąg "Sowietskaja Rossija" miał uzbrojenie wagonów w armatę 107 mm wz. 1910 i armatę 76 mm wz. 1902 oraz 3 km-y, w tym jeden w wieżyczce.

3. A. Jońca [3] podaje, że wagony artyleryjskie 699053 i 699054 typu I były w 1925 roku uzbrojone w rosyjską armatę 76,2mm wz. 02 (3-calową) i rosyjską haubicę 122 mm wz. 09 (48-liniową), lecz źródło tych informacji jest prawie na pewno błędne, a zdjęcia (także datowane na 1925 rok) pokazują tylko wagony uzbrojone w armaty.

4. Według relacji dowódcy kpt. Młodzianowskiego [5], pociąg patrolując 5 września przeszedł "parę bardzo ciężkich nalotów, podczas których wagony bojowe chwiały się od podmuchów". Również tego dnia gdy dowódca był w sztabie armii Modlin, przekazano mu, że pociąg w tym czasie zestrzelił już drugi samolot pod Pomiechówkiem (czyli zapewne także i pierwszy). Według J. Ledwocha, brak jest w dokumentach potwierdzenia strat Niemców w tym rejonie w tym czasie – aczkolwiek nie można tego wykluczyć. Można sądzić, że przynajmniej jedno z zestrzeleń było obserwowane i potwierdzone, chociaż dymiący samolot mógł być wzięty za zestrzelony.

5. J. Ledwoch wysnuł hipotezę, że nalot bombowców He 111 z 2. eskadry KG 27 na stację miał miejsce wczesnym popołudniem, a później pociąg, jadący z małą prędkością 10-15 km/h, wpadł w lej po bombie i się wykoleił [10]. Jest to całkowicie nielogiczne, a wręcz absurdalne, gdyż wielki lej po bombie na sąsiednich torach oraz uszkodzony tor przed pociągiem, musiały być widoczne ze znacznej odległości (pomijając już kwestię ewentualnych sygnałów kolejowych). Tym bardziej przy tak małej prędkości pociąg zdołałby wyhamować przed przeszkodą, ewentualnie wykoleić mógłby się jeden – dwa wagony. Tymczasem, wykolejony pociąg minął lej prawie całą swoją długością, mimo "rycia" w grunt (należy pamiętać, że maksymalna prędkość pociągu, dopuszczalna na głównych liniach, a nie rozjazdach stacyjnych, nie przekraczała 45 km/h). Naszym zdaniem charakter wykolejenia odpowiada wybuchowi bomby obok czołowego wagonu artyleryjskiego i lokomotywy jadącego pociągu – zwłaszcza, że przedni wózek tego wagonu pozostał na torze. Ponadto, błędna jest przesłanka rozumowania J. Ledwocha w postaci raportu dowódcy eskadry o zrzuceniu wcześniej tylko jednej bomby 250-kilogramowej (i to na kolumnę wojska, a nie tory), gdyż autor ten nie zdaje sobie sprawy z istnienia drugiego leja po wybuchu bomby takiej samej wielkości. Odnośnie argumentu o piasku z wybuchu z drugiej strony pociągu, mógł on naszym zdaniem przelecieć pod podwoziem lub między wagonem i lokomotywą – przy tym na zdjęciu lotniczym widać, że tworzy on "jęzor", a nie jest rozrzucony równomiernie wokół. Argument, że na zdjęciach jakoby nie widać pociągu "upudrowanego" piaskiem, wydaje się mało poważny, biorąc pod uwagę jakość czarno-białych fotografii (pomijając możliwość np. zmycia piasku z nachylonej ściany wagonu i lokomotywy przez deszcz). Z tekstu cytowanego przez J. Ledwocha wynika ponadto, że bombowce 2./KG 27 nawet nie raportowały bombardowania stacji kolejowej – natomiast nie jest jasne, dlaczego nalotu nie miałyby dokonać He 111 z 3./KG 27, co do której eskadry lakonicznie wskazano w raporcie, że nieco później "zaatakowała pociągi i kolumny wojska". Niemniej, teza o bombardowaniu przez He 111 budzi wątpliwości z uwagi na fakt używania przez nie przede wszystkim bomb wagomiaru 250 kg i mniejszych. Nie wiadomo, czy można definitywnie wykluczyć bombowce nurkujące Ju 87.

Odnośnie wagomiaru bomby, która wykoleiła pociąg, spotyka się w literaturze 250 kg (np. Ledwoch), lecz w niemieckiej publikacji zdjęcie pociągu zostało użyte do zilustrowania skutków wybuchu bomby SC 500 kg z zapalnikiem ze zwłoką (zob. powiększenie zdjęcia obok). Istotnie rozmiar leja, który można szacować na ok. 12–13 m, bardziej wskazuje na bombę 500 kg, chociaż nie można całkiem wykluczyć bomby 250 kg (która powodowała lej do ok. 11 m średnicy).

Na marginesie można nadmienić, że relacja dowódcy pociągu kpt. Młodzianowskiego, stanowiąca jedno z głównych źródeł ustalenia kariery bojowej pociągu, jest częściowo niespójna z faktami – twierdził on, że na stacji w Łochowie pociągu już nie zastał, gdyż odjechał do przystanku Urle, gdzie został zniszczony – podczas, gdy powinien był zastać zniszczony pociąg w Łochowie! (chyba, że istotnie pociąg wówczas odjechał, a potem powrócił do Łochowa).

6. Informacja o udziale "Sosnkowskiego" w ataku na Danię została podana m.in. w: Paul Malmassari, "Les Trains Blindes 1826–1989" (1989) s.59 i 323, przy tym autor ten nie przypisuje mu żadnego niemieckiego numeru. Zarzut, jakoby Malmassari, będący niekwestionowanym autorytetem w dziedzinie pociągów pancernych, miał podać dla "Sosnkowskiego" w swojej książce błędnie niemiecki numer Panzerzug 23, jest wymysłem J. Ledwocha w jego broszurze o polskich pociągach pancernych, nie znajdującym pokrycia w cytowanej książce. Pociąg Panzerzug 23 faktycznie wziął udział w inwazji na Danię, aczkolwiek wg. W. Sawodnego, nie był transportowany tam promem, natomiast promem do Gedser miał być transportowany Panzerzug 25 – oba pociągi były sformowane z czeskiego taboru.

7. Wbrew informacjom J. Ledwocha, ze zdjęć wynika, że pluton pociągu nr 13 miał pięć prowadnic dla tankietek, stąd należy wnosić, że miał pięć, a nie cztery tankietki TK-3 (na zdjęciach widoczne są tylko trzy z nich).


Źródła:
1. Janusz Magnuski: Pociąg pancerny „Śmiały” w trzech wojnach; Warszawa: Pelta, 1996
2. Rajmund Szubański Polska broń pancerna 1939; Warszawa 1989
3. Adam Jońca: Pociągi pancerne z Legionowa, Wielki Leksykon Uzbrojenia Wrzesień 1939 tom 24, Warszawa: Edipresse Polska, 2013
4. Adam Jacek Ostrówka: Pociągi pancerne Wojska Polskiego 1918-1939, Toruń 2004, ISBN 83-7322-673-7
5. relacja kpt. Stanisława Młodzianowskiego w: Pociągi pancerne 1918-1943, Białystok 1999, p. 165-167
6. Wolfgang Sawodny: Die Panzerzüge des Deutschen Reiches; Freiburg: EK Verlag, 1996
7. Janusz Magnuski: 50 lat września - Broń pancerna; "Wojskowy Przegląd Techniczny" nr 9/1989, s.372
8. Regulamin broni pancernej. Opis i wskazówki obsługi pociągu pancernego. Projekt, Warszawa 1938
9. Janusz Magnuski: Pociąg pancerny „Danuta”, Typy Broni i Uzbrojenia (TBiU) Nr 18; Warszawa: Wyd. MON, 1972
10. Janusz Ledwoch: Polskie pociągi pancerne 1939, Tank Power vol. CXLVIII (407); Warszawa: Militaria, 2014


Aktualizacje:
08. 02. 2020 - zasadnicza modernizacja i aktualizacja strony
25. 07. 2008 - drobne ulepszenia
04. 07. 2008 - duża modernizacja, poprawki tekstu i zdjęć
02. 10. 2002 - dodany rysunek i galeria
08. 2002 - strona zmodernizowana


[ Strona główna PIBWL ] [ Polska broń pancerna / pociągi pancerne ] [ Artyleria ] [ Steel Panthers ]

Wszystkie zdjęcia i rysunki pozostają własnością ich właścicieli, publikowane są jedynie w celach edukacyjnych.
Prawa do tekstu zastrzeżone Michał Derela © 2002-2020.