Polska broń pancerna
Strona główna - Polska broń pancerna / pociągi pancerne / Generał Konarzewski   - Artyleria - Steel Panthers - ostatnie zmiany
  © Michał Derela, 2020
English version

Polski pociąg pancerny „Generał Konarzewski”

i rosyjski pociąg pancerny Morskiego Pułku Specjalnego Przeznaczenia

Pociąg pancerny 'Generał Konarzewski'
„Generał Konarzewski”, z zachowaną kotwicą Morskiego Pułku

Wśród polskich pociągów pancernych utworzonych ze zdobycznego radzieckiego taboru jednym z najciekawszych był nr 24 „Generał Konarzewski”, mimo, że jego polska kariera bojowa była krótka, a sam pociąg był jednostką improwizowaną. Wywodził się on jednak od jednego z pierwszych pociągów pancernych armii rosyjskiej, oryginalnie skonstruowanego na ziemiach polskich i używanego bojowo prawie od początku I wojny światowej. Wśród wczesnych jednostek rosyjskich wyróżniał się „morskim” pochodzeniem załogi i oznakowaniem. Był następnie jednym z pierwszych pociągów bolszewickich i działał w 1918 roku w tym samym rejonie i czasie, co pierwszy polski pociąg pancerny „Związek Broni”. Los chciał, że dwa lata później na tej samej linii kolejowej używany był przez Polaków...


Historia:

Podczas I wojny światowej po raz pierwszy pojawiły się warunki do szerszego użycia pociągów pancernych. Jednym z pionierów na tym polu stała się Rosja, gdzie jednostki tego rodzaju zaczęły powstawać zaraz po wybuchu wojny i wkrótce zyskały największe rozpowszechnienie. Początkowo były to pociągi na wpół improwizowane, później zaczęły powstawać także bardziej zaawansowane konstrukcje, budowane w krótkich seriach, a doskonałość osiągnęły podczas wojny domowej. Wagony jednego z pierwszych rosyjskich pociągów pancernych okresu Wielkiej Wojny, który został sformowany i zadebiutował bojowo na ziemiach polskich, zakończyły swoją karierę w polskich rękach (aczkolwiek same te wagony powstały nieco później w trakcie wojny). Historia tego pociągu, pomimo prowadzonych dopiero w XXI wieku badań, nie jest do końca jasna. Udało nam się jednak w pełniejszy sposób, niż dotychczas, zrekonstruować jego przemiany i dojść do wniosków częściowo odmiennych, niż przedstawiane w publikacjach, zarówno rosyjskich jak i polskich. Praca ta stała się możliwa dzięki pomocy Krzysztofa Margasińskiego, którego artykuł stanowił inspirację do powstania strony.

I wojna światowa:

Rzadkie zdjęcie pociągu pancernego 4. Batalionu Kolejowego w najwcześniejszej postaci, bez strzelnic km-ów. Parowóz być może serii Ja. [źródło: www.photo-war.com]
Pociąg pancerny Morskiego Pułku Specjalnego Przeznaczenia z modyfikacjami wprowadzonymi w 1915 roku w postaci strzelnic działek i km-ów. Zdjęcie to często publikowane było w retuszowanej postaci, w kontekście pociągu rewolucyjnego z Mińska, jednakże pociąg nie ma jeszcze namalowanych kotwic i posiada oryginalny parowóz.

W związku z ofensywą państw centralnych w środkowej Polsce, już na początku listopada 1914 roku w warsztatach 4. Batalionu Kolejowego w Kozłówce (obecnie Legionowo) zbudowano na polecenie dowódcy 6. Syberyjskiej Dywizji Strzelców improwizowany szerokotorowy pociąg pancerny. Jego rdzeń stanowiły dwa duże czteroosiowe wagony-węglarki budowanego w Rosji francuskiego typu Fox-Arbel, z nadbudowanymi ścianami z 20 strzelnicami dla karabinów po bokach i 5 w ścianach czołowych. Według nowszych publikacji, były one jedynie prowizorycznie osłonięte deskami od wewnątrz, natomiast górna część była zbudowana zapewne z drewna i obita płytami stalowymi [uwaga 1]. Osłonięto też blachami wózki wagonów. Według M. Kołomijca pociąg miał jeszcze jeden mniejszy dwuosiowy wagon przebudowany z węglarki, lecz najpewniej zachodzi tu pomyłka z innym pociągiem opisanym dalej. Literatura podaje, że zaadaptowano parowóz pasażerski z tendrem rosyjskiej serii Ja (Я) o układzie osi 1'C (1-3-0), osłonięty po bokach wysokimi płytami stalowymi, lecz trudno jest to zweryfikować i naszym zdaniem zastosowano podobny parowóz serii N [uwaga 2]. Załoga liczyła 102 ludzi Dowódcą został sztabskapitan 7 Finlandzkiego Pułku Strzelców Wasiljew, lecz jeszcze przed 12 listopada zastąpił go kapitan 4. Batalionu Kolejowego A. Sawaljew[2]. Określany był jako pociąg pancerny 4. Batalionu Kolejowego i stanowił drugi rosyjski pociąg pancerny, po normalnotorowym pociągu 9. Batalionu Kolejowego, skonstruowanym w sierpniu 1914 roku w Galicji.

Pociąg wszedł do akcji 10 listopada 1914 na stacji Koluszki, po czym został od razu skierowany do walki z Niemcami, którzy rozpoczęli 11 listopada natarcie pod Łodzią. Już 12 listopada uczestniczył w walkach. Pomimo, że uzbrojenie pociągu stanowiły początkowo tylko karabiny powtarzalne załogi, według źródeł rosyjskich 19 listopada zerwał on natarcie niemieckiej piechoty i prześladował ją do stacji Koluszki, a 23 listopada pomógł 6. Dywizji Syberyjskiej odbić Koluszki[2]. (Wbrew ogólnym wzmiankom w opracowaniach, nie wydaje się, żeby uzbrojenie pociągu stanowiła wówczas broń maszynowa, chyba, że na otwartych stanowiskach).

Pociąg 4. Batalionu Kolejowego (na bazie rekonstrukcji Artura Przęczka)

Pociąg został następnie wycofany do twierdzy w Dęblinie (ówczesny Iwangorod), gdzie został przejęty przez Morski Pułk Specjalnego Przeznaczenia generał-majora G. Mazurowa, złożony z marynarzy Floty Bałtyckiej i walczący w składzie Frontu Zachodniego. Wzmocniono tam jego uzbrojenie, montując dwie armaty morskie 37 mm Hotchkiss na końcach wagonów, ze strzelnicami w ścianie czołowej, oraz osiem ckm (zapewne 7,62 mm Maxim wz. 1910) ze strzelnicami w ścianach bocznych. Amunicja do działek wynosiła 200 nabojów. Załogę stanowiło 80 strzelców, lecz możliwe, że chodzi jedynie o część załogi uzbrojoną w karabiny. Zapewne wtedy też dodano wieżyczki obserwacyjne na zewnętrznych krańcach wagonów i przystosowano dachy do leżenia na nich żołnierzy (z niskimi osłonami z worków z piaskiem?). W starszej publikacji M. Kołomijec podał, że dodano wówczas jeszcze trzeci podobny wagon Fox-Arbel[2], lecz w nowszej już tego nie powtarza, a z relacji pośrednio wynika, że pociąg nadal składał się z dwóch wagonów. Był on znany od tej pory po prostu jako pociąg pancerny Morskiego Pułku Specjalnego Przeznaczenia (Broniepojezd Morskogo połka osobogo naznaczenija).

W literaturze rosyjskiej prezentowane jest zdjęcie pociągu obok oraz zdjęcie jego parowozu, podpisywane jako pociąg Morskiego Pułku Specjalnego Przeznaczenia z parowozem serii Ja latem 1915 roku. Opis ten jest najpewniej błędny, a pociąg stanowi inną, nie opisaną dotąd jednostkę, gdyż wagony mają inną konstrukcję nadbudowy i detale, zaś lokomotywa to niewątpliwie nie seria Ja (Я), ale parowóz pospieszny o układzie osi 2'B (2-2-0) – detale wskazują na serię PRР) (typ 83 Zakładów Kołomieńskich), której 13 sztuk zbudowano dla Kolei Warszawsko-Wiedeńskiej. Lokomotywa ta została właściwie zidentyfikowana po raz pierwszy na naszej stronie. Co więcej, fotografia tego samego składu została opublikowana w rosyjskiej gazecie z epoki z podpisem, że pociąg ten dokonał „wielu wybitnych czynów na froncie ryskim”(!). Być może pociąg ten trafił do twierdzy w Ust-Dźwińsku (Dyjamencie) i sądząc po innych zdjęciach, może mieć coś wspólnego z pociągiem 5. Syberyjskiego Batalionu Kolejowego (aczkolwiek parowóz sugeruje skonstruowanie go w okolicach Warszawy, być może w tym samym 4. Batalionie Kolejowym). Mały wagon wygląda na niemieckiego pochodzenia (być może zdobyczny?). Podobne zdjęcie jest też mylnie opisane jako pociąg 4. Batalionu w pracy P. Malmassariego.

Parowóz pociągu Morskiego Pułku z nowszym opancerzeniem (według opisu po remoncie we wrześniu 1915). [4]
Rozbity w 1916 wagon pociągu Morskiego Pułku. Według M. Kołomijca, po lewej stronie nadbudowy widoczna jest kotwica.

12 lipca 1915 zmodyfikowany pociąg Morskiego Pułku Specjalnego Przeznaczenia uzyskał gotowość, a tydzień później wszedł do akcji w obronie twierdzy Dęblin (Iwangorod), osłaniając odwrót rosyjski i walcząc z austriacką piechotą i kawalerią. Samego 19 lipca pociąg wykonał sześć wypadów zaczepnych w kierunkach na Radom i Kozienice. Dowódcą pociągu był wtedy porucznik Muchin. Wojska rosyjskie jednak zostały zmuszone do wycofania się z Dęblina 22 lipca 1915 (starego stylu). Pociąg został wówczas skierowany do Brześcia, gdzie 8 sierpnia przejęła go i wyremontowała 4 kompania 3 Batalionu Kolejowego. Podczas odwrotu z Brześcia, 16 sierpnia pociąg walczył z Niemcami pod Kobryniem. Pociąg następnie powrócił do Morskiego Pułku Specjalnego Przeznaczenia. Być może w tym okresie jego parowóz otrzymał pełne opancerzenie (według starszej publikacji, we wrześniu 1915)[4]. Najpóźniej wówczas na wagonach i lokomotywie pojawiły się też charakterystyczne morskie emblematy w postaci namalowanych jasnych niebieskich kotwic[1] (według innych autorów, białych[2], lecz jest to mniej prawdopodobne, gdyż zbyt słabo kontrastują na części zdjęć). Pociąg otrzymał numer 4 w składzie Frontu Zachodniego (oznaczany także jako 4M, od Morski)[3].

10 marca 1916 roku pociąg podczas bitwy koło jeziora Narocz na Białorusi wpadł w zasadzkę i został uszkodzony przez niemiecką artylerię, a jeden z jego oryginalnych wagonów został przy tym rozbity i utracony[2] (według nowszej publikacji nawet dwa wagony – nie jest jasne, jakie[3]). Do listopada 1916 roku pociąg był remontowany w Homlu i zapewne wtedy otrzymał kolejny, podobny wagon, różniący się jednak rozkładem blach po bokach nadbudowy i 18 strzelnicami po bokach oraz 4 w ścianie czołowej. Według A. Przęczka, był on także minimalnie niższy. Nadal w jego skład wchodziły dwa wagony zbudowane na węglarkach Fox-Arbel i parowóz opisywany jako seria Ja[3]. W tym czasie w lecie 1916 roku morski pułk rozwinięto do brygady.

W czerwcu 1917 roku, już po rewolucji lutowej w Rosji, naczelne dowództwo armii rosyjskiej na prośbę dowództwa Frontu Zachodniego przekazało pociąg z Morskiej Brygady do 10. Batalionu Kolejowego (10. żelbat). Był odtąd określany jako pociąg pancerny 10. Batalionu Kolejowego, mimo to do jesieni pozostał nieużywany z uwagi na brak wykwalifikowanych artylerzystów i kaemistów w batalionie.

Rewolucja i wojna domowa w Rosji:

Po rewolucji październikowej, jesienią 1917 roku żołnierze 10. Batalionu Kolejowego przeszli na stronę bolszewików. Załoga zaagitowana 29 października (starego stylu) przez młodszego chorążego Wasilija Prołygina aresztowała oficerów, po czym pociąg prowadzony przez samego Prołygina jako maszynistę przybył w nocy na 2 listopada 1917 ze stacji Chwojewo do Mińska i jego obecność odegrała istotną rolę w umocnieniu władzy bolszewików w mieście przeciwko innym frakcjom, a pociąg stał się tam symbolem rewolucji. Według radzieckiej literatury, już wówczas załoga nazwała go imieniem Lenina i taką nazwę wymalowano kredą na wagonach[7]. Niemniej, późniejsze zdjęcia jedynie wskazują, że pociąg otrzymał starannie wymalowaną mało wyszukaną nazwę: „Rewolucyjny pociąg” (według ówczesnej pisowni: Революціонный поѣзд, Riewolucyonnyj pojezd). Brał następnie udział m.in. w aresztowaniu sztabu frontu w Mohylowie. W styczniu 1918 roku pociąg otrzymał dodatkowy wagon pancerny, oryginalnie uzbrojony w dwie armaty przeciwlotnicze 76,2 mm wz. 1914 Lendera, przejęty z 3. samodzielnej kolejowej baterii przeciwlotniczej[2]. Wagony takie budowane były w Zakładach Putiłowskich w Piotrogrodzie (Petersburgu) według typowego projektu na czteroosiowym podwoziu węglarki Fox-Arbel i oprócz dwóch odkrytych stanowisk dział na końcach, z opuszczanymi podestami po bokach, miały niską centralną opancerzoną kazamatę. Nie jest jednak jasne, czy wagon ten miał sprawne uzbrojenie, gdyż zdjęcia (późniejsze) pokazują go bez armat. Publikacje rosyjskie wskazują także ogólnie, że dotychczasowe działka w stanowiskach czołowych zamieniono po rewolucji na armaty polowe 76,2 mm wz. 1902, jednakże najwyraźniej nastąpiło to nie wcześniej, niż wiosną 1918 roku, już po walkach pod Żłobinem.

Mapka rejonu działań pod Żłobinem.

W lutym 1918 roku pociąg wspierał bolszewicką 8. Dywizję Strzelców w rejonie Mińska Litewskiego[1]. Operował wówczas w rejonie Żłobina przeciwko siłom niemieckim Ober-Ostu i oddziałom 1 Korpusu Polskiego, działającym w oparciu o twierdzę Bobrujsk. Jego potencjalnym przeciwnikiem był polski improwizowany pociąg pancerny „Związek Broni”, działający na kierunku Bobrujsk – Żłobin, aczkolwiek nie doszło do ich bezpośredniego starcia (według polskiej relacji, trudnej do zweryfikowania, uniknięto starcia z silnym pociągiem bolszewickim przez wysadzenie przed nim mostu na rzece Dobyśnej koło Krasnego Brzegu)[uwaga 3]. Można zauważyć, że w ewentualnym starciu artyleryjskim oba pociągi byłyby w istocie porównywalne lub polski pociąg z armatą 76,2 mm na platformie czołowej mógł być nawet silniejszy, a bolszewicki był jedynie nieco lepiej chroniony przed ogniem broni strzeleckiej i odłamkami... Po walkach, zakończonych odwrotem bolszewickim za Dniepr na przełomie lutego i marca 1918 i zawarciem pokoju brzeskiego z państwami centralnymi (18 lutego/3 marca 1918), pociąg został skierowany do remontu.

Dalsze informacje o losie pociągu są niestety rozbieżne i tożsamość jego składu staje się niepewna. Podaje się, że dawny pociąg 10. żelbatu został przemianowany na początku 1918 roku na „Miński komunistyczny pociąg pancerny imienia Lenina” (Минский коммунистический бронепоезд имени Ленина, Minskij kommunisticzeskij broniepojezd imieni Lenina – spotykane są różne wariacje tej nazwy)[uwaga 4]. Według jednak radzieckiej literatury, jego wagony zostały rozbite w bojach „z Niemcami i hajdamakami” pod Żłobinem w lutym 1918, po czym pociąg przeszedł na początku marca do Briańska w celu „nowego opancerzenia”[3]. Szczegóły remontu lub uzupełnienia składu w Briańsku nie są niestety znane. Według W. Buta pociąg był natomiast w lipcu 1918 roku remontowany w zakładach Krasnoje Sormowo w Niżnym Nowogrodzie, przy czym jego parowóz został zamieniony na pierwszy egzemplarz parowozu serii OW z typowym dla dalszych radzieckich pociągów opancerzeniem projektu tych zakładów. Dotychczasowy całkowicie opancerzony parowóz serii określanej w publikacjach jako Ja włączono natomiast w skład słynnego pociągu nr 6 „Putiłowcy - im. tow. Lenina”, gdzie zachował namalowane kotwice.

„Rewolucyjny pociąg” z nazwą namalowaną na czołowym wagonie, przezbrojonym już w armatę 76,2 mm wz. 1902 w powiększonym stanowisku czołowym. Dalej wagon przeciwlotniczy typu putiłowskiego, lecz najwyraźniej bez armat – w bliższym stanowisku działowym na odchylanej osłonie bocznej ustawiony jest zapewne ckm Maxim. Parowóz jest nieopancerzony lub tylko częściowo opancerzony, serii towarowej (być może O). Prawdopodobnie zdjęcie wykonane zostało w drugiej połowie 1918 roku na Kolei Transsyberyjskiej, co sugeruje obecność w tle wagonu z Omska. Koślawy napis cyrylicą "8 St.D" (8. Dywizja Strzelców) został ewidentnie dopisany na zdjęciu (znane jest inne ujęcie z napisem w innym miejscu). Widoczne oryginalne kotwice na ścianie czołowej i ścianie bocznej przed nazwą (przypuszczalnie także symetrycznie za nazwą).
Pociąg od tyłu, już po zdobyciu przez Polaków. Widoczna armata 76,2 mm wz.1902 w wagonie typu Diamond.
„Rewolucyjny pociąg” od czoła, krótko po zdobyciu, jeszcze bez polskich nazw. Słabo widoczne dwa malowidła na nadbudowie czołowego wagonu - przednie zamalowało całkiem kotwicę, a tylne częściowo. Kopuła zbieralnika pary lokomotywy wydaje się urwana i leżąca obok (uszkodzenie przez artylerię?...).

Powyższe informacje o rozbiciu wagonów pociągu pod Żłobinem doprowadziły M. Kołomijca do błędnego wniosku, że dwa wagony zostały wówczas zdobyte przez Polaków i włączone w skład pociągu „Generał Konarzewski”, co miało miejsce dopiero półtora roku później. Polskie siły istotnie zdobyły w lutym 1918 roku jeden typowy wagon z armatami przeciwlotniczymi Lendera, lecz miało to miejsce na przeciwnym kierunku działań wojsk polskich – w Osipowiczach. Według K. Margasińskiego, oddziały niemieckie zdobyły natomiast czasowo wagon „Rewolucyjnego pociągu”. Istotnie, istnieją zdjęcia jego nowszego czołowego wagonu typu Fox-Arbel (jeszcze nie przezbrojonego w armatę 76,2 mm) z wojskiem niemieckim, wraz z niezidentyfikowaną lokomotywą, być może nieopancerzoną, i innym zwykłym lub prowizorycznie osłoniętym krytym wagonem. Wagon ten jednak z pewnością trafił w nieznany sposób ponownie w ręce radzieckie (a potem polskie), i to zapewne jeszcze przed kapitulacją Niemiec w listopadzie, gdyż został później przezbrojony w armatę 76,2 mm i był używany w walkach 1918 roku na Syberii.

Według radzieckich źródeł, pociąg ten brał udział w stłumieniu powstania lewicowych eserowców w Moskwie w lipcu 1918. „Miński komunistyczny pociąg pancerny imienia Lenina” został następnie skierowany jesienią 1918 roku na front wschodni na Syberię, gdzie uczestniczył w walkach na kolei transsyberyjskiej pod Syzraniem i Symbirskiem w składzie 1. Armii, między innymi z „białymi” siłami admirała Kołczaka oraz interwentów (głównie wycofującego się na wschód Korpusu Czechosłowackiego). Podczas operacji symbirskiej we wrześniu 1918 pociąg im. Lenina, dowodzony przez S. Gulińskiego, zdobył most na Wołdze, przyczyniając się do zdobycia rodzinnego miasta Lenina – Symbirska 12 września. W tym okresie zapewne w jego skład włączono dwa dalsze improwizowane wagony pancerne – być może zdobyczne z armii „białych” – powstałe przez adaptację dużych amerykańskich czteroosiowych węglarek typu Diamond[1]. Jeden z nich posłużył jako tylny wagon artyleryjski, z armatą 76,2 mm wz.1902 w stanowisku czołowym i dwoma burtowymi strzelnicami dla karabinów maszynowych, a drugi jako wagon piechoty, z czterema strzelnicami dla karabinów maszynowych. Powstały one w podobny sposób do wagonów typu Fox-Arbel i miały nadbudowę zbudowaną z grubego drewna – podkładów kolejowych, osłonę stanowiła warstwa drewna i być może betonu. Nie wiadomo, co się stało z drugim oryginalnym wagonem pociągu morskiego – możliwe, że został przydzielony do innej jednostki (K. Margasiński podejrzewa, że mógł zostać utracony z innym pociągiem na froncie polskim w rejonie Łunińca we wrześniu 1919).

Według źródeł rosyjskich, „Miński komunistyczny pociąg pancerny imienia Lenina” od grudnia 1918 roku został przerzucony na front południowy, walcząc od tej pory z „białą” Armią Ochotniczą w Donbasie i na Północnym Kaukazie. Autorzy, jak I. Drogowoz i W. But, nie wspominają o skierowaniu pociągu w 1919 roku na front przeciw Polsce, natomiast podają, że w lutym 1920 został zdobyty przez „białych”, po czym w kwietniu został porzucony przy ewakuacji z Noworosyjska i odzyskany przez bolszewików[5,6]. Należy zaznaczyć, że według publikacji M. Kołomijca poświęconej pociągom „białych”, 7 lutego pod Rostowem zdobyto cztery pociagi, w tym „Towariszcz Lenin - No. 1-j” (Towarzysz Lenin - Nr 1), które posłużyły do sformowania jednostek „białych”, pozostawionych w Noworosyjsku 13 marca. Pytanie wywołuje tożsamość jednostki, biorąc pod uwagę, że istniało kilka pociągów imienia Lenina. Według cytowanych wyżej autorów, „Miński komunistyczny pociąg...” używany był następnie przeciw wojskom Wrangla na Krymie, a 16 grudnia 1920 został przemianowany na „Pierwszy komunistyczny pociąg pancerny typu A imienia Lenina". Po wojnie domowej służył w Północnokaukaskim Okręgu Wojskowym i brał udział w zwalczaniu powstańców i band na Północnym Kaukazie. W kwietniu 1922 przeniesiony w skład Zachodniego Frontu i wkrótce rozformowany[5,6].

Trudno pogodzić powyższe informacje – o ile są prawdziwe i dotyczą tego akurat pociągu – z faktem, że niewątpliwie w październiku 1919 pociąg obejmujący część dawnych wagonów „Rewolucyjnego pociągu” znalazł się na froncie zachodnim i został zdobyty przez polskie siły. Nie są jednak w istocie znane nam źródła świadczące o tym, żeby pociąg zdobyty przez Polaków nosił nazwę „Mińskiego pociągu imienia Lenina”. Co prawda nazwa taka nie musiała być namalowana na wagonach, lecz zwykle było to regułą – zwłaszcza przy tak wybitnym patronie. Zdobyty pociąg nosił natomiast nadal na czołowym wagonie typu Fox-Arbel nazwę „Riewolucyonnyj pojezd” – co więcej, wydaje się, że naniesiona została także odręcznie na przynajmniej jednym z nowych wagonów, nabytych dopiero na przełomie 1918/19. Nazwa mogła też być ustalona z ewentualnych dokumentów lub zamalowanych napisów (stosunkowo niewielkich rozmiarów) na zdobytych wagonach typu Diamond, lecz brak jest takich informacji. Nie można wykluczyć, że pierwotny tabor „Mińskiego pociągu imienia Lenina” został wymieniony na nowszy jeszcze w 1919 roku (lub wręcz po walkach o Żłobin w 1918 roku, co sugeruje wzmianka o nowym opancerzeniu składu w Briańsku), a oryginalne wagony trafiły do innego pociągu, który został potem zdobyty. Pobyt zdobytego przez Polaków „Rewolucyjnego pociągu” na Syberii, oprócz zdjęcia i wagonów typu Diamond, typowych zwłaszcza dla pociagów operujących na tym obszarze, sugeruje jednak też będąca w jego składzie platforma z tomskiej dyrekcji kolei. Nie wiadomo jednak w istocie, jaki skład nosił w latach 1918-1922 nazwę „Mińskiego komunistycznego pociągu pancernego imienia Lenina”, gdyż brak jest w literaturze jego dokładnych opisów ani fotografii...

Zdobycie przez Polaków:

Pociąg od tyłu, krótko po zdobyciu, jeszcze bez polskich nazw. Na wagonie typu Diamond po lewej widoczny prawdopodobnie fragment napisanej odręcznie nazwy „[Riew]olucyonny[j pojezd]”.
Wyjątkowej jakości zdjęcie od czoła, z widoczną kotwicą i już z polską nazwą. Nad malowidłem propagandowym widnieje niewielki napis „Smiert' tir[anom?]” (Śmierć tyranom), na lewo jest nieczytelny czerwony radziecki slogan, a dalej namalowana postać i pośrodku nadbudowy polski orzeł. Widoczne bloki drewna przymocowane do pokryw strzelnic. Armata została wymieniona na niemiecką 77 mm FK 96n/A. Wydaje się, że na drugim wagonie została zamalowana polska nazwa.
Wczesne zdjęcie lewej strony pociągu ukazuje ciekawą mieszankę nazw „Riewolucyonnyj pojezd” na czołowym wagonie Fox-Arbel i „Generał Konarzewski” na lokomotywie i ostatnich wagonach. Zwraca uwagę maskowanie z choinek.
Pociąg z lewej strony od tyłu, zapewne w tym samym czasie, co wyżej.
Dobrze widoczny wagon karabinów maszynowych typu Diamond i lokomotywa. Na wagonie niestety zamalowane oryginalne nieznane napisy; na tendrze pod nazwą oznaczenie państwowe Rosji radzieckiej R.S.F.S.R.
[Fot. [1] ze zb. P. Handke]
Pociąg od tyłu z prawej strony. Można się zastanawiać, czy załatane uszkodzenie górnej części wagonu spowodowała polska artyleria...
Późne zdjęcie z nazwą także na wagonie przeciwlotniczym. Poprzednio wagon miał tylko literę A, o niejasnym znaczeniu. Na czołowym wagonie po prawej stronie widoczny fragment kotwicy pod malowidłem.

Jesienią 1919 roku pociąg został ponownie skierowany na front zachodni, przeciwko oddziałom polskim w rejonie Bobrujska, operując m.in. ze Żłobina, gdzie działał półtora roku wcześniej. Bobrujsk został zdobyty 28 sierpnia 1919 przez polską 1. Dywizję Strzelców Wielkopolskich, a 1 września polskie oddziały opanowały także przyczółek na lewym wschodnim brzegu Berezyny, w celu zabezpieczenia miasta przed ostrzałem artylerii. Przyczółek był następnie obiektem ataków wojsk radzieckich wspieranych przez pociągi pancerne 16. Armii, w tym pociąg będący bohaterem artykułu. W celu rozszerzenia przedmościa, 15 października nastąpił atak z przyczółka Grupy Wielkopolskiej pod dowództwem generała Daniela Konarzewskiego. 16 października oddziały wielkopolskie, w składzie III batalionu 3 Pułku Strzelców Wielkopolskich (późniejszy 57 Pułk Piechoty) i 8. baterii 3 Pułku Artylerii Polowej, zaskoczyły pociąg pancerny powracający z nocnego ostrzeliwania pozycji pod Bobrujskiem. Polacy urządzili zasadzkę koło miejscowości Plesy, rozkręcając tory. Do walki doszło między stacjami Wawulicze i Rynia (obecne wsie Dubowka i Kowale)[uwaga 5]. Uczestnik boju zanotował: wtem na prawo w lesie słychać pojedyńcze strzały, a zaraz po nich przeciągły, suchy łoskot karabinu maszynowego... Łoskot karabinów maszynowych staje się coraz to bliższy i nad lasem ukazuje się cienka smuga dymu, a w chwilę po tym wyłania się spoza drzew zielono-szare cielsko bolszewickiego pociągu pancernego. Według opublikowanej anonimowej relacji, jeden granat z działa eksplodował wewnątrz wagonu karabinów maszynowych, zabijając obsadę, a inne granaty rozbiły kocioł parowozu, po czym pociąg został zdobyty przez polskich żołnierzy. Pozostała załoga została wzięta do niewoli. Po stronie polskiej była też pewna liczba zabitych i rannych[1]. Można zaznaczyć, że spotyka się też błędne daty 16 września lub 16 listopada.

W polskiej służbie – P.P.24 „Generał Konarzewski”:

Zdobyty pociąg został odholowany pod Bobrujsk, obsadzony tymczasowo przez 60-osobową załogę żołnierzy 3. Pułku Strzelców Wielkopolskich, i nazwany nieformalnie „Generał Konarzewski”, na cześć dowódcy Grupy Wielkopolskiej, generała Daniela Konarzewskiego. Dowódcą został por. Adolf Łojkiewicz. Na przełomie listopada i grudnia 1919 roku pociąg objęła załoga wydzielona z wielkopolskiego Dywizjonu Pociągów Opancerzonych (w składzie pociągów „Danuta”, „Rzepicha” i „Goplana”), pod dowództwem dowódcy Dywizjonu majora Włodzimierza Dołęgi-Dziakiewicza[1]. 2 grudnia 1919 nastąpiło poświęcenie pociągu, który otrzymał już oficjalnie nazwę „Generał Konarzewski” (także spotykana w formie: „Generał Konarzewski 1 Dywizji Strzelców Wielkopolskich" lub z dodatkiem „szeroki", stosowanym do pociągów szerokotorowych). W lutym 1920 pociąg wraz z wojskiem wielkopolskim wszedł w skład Wojska Polskiego. Nie został jednak zaliczony do regularnych pociągów pancernych i nie otrzymał początkowo numeru. Skład pociągu stanowiły oryginalne cztery wagony oraz nieopancerzony parowóz osobowy serii N – nie wiadomo, czy zdobyty z pociągiem, czy w innym miejscu na przyczółku (z Bobrujska parowóz nie mógł być dostarczony z uwagi na zniszczenie mostu)[uwaga 6]. Na tendrze parowozu i wagonach wymalowano nazwy „Generał Konarzewski" przedzielone tarczą z orłem, z mniejszym dopiskiem: „1 Dyw. Strzelców Wielkopolskich" (nie na wszystkich jednocześnie).

Pociąg „Generał Konarzewski" brał udział w obronie przyczółka o szerokości 15 km i długości około 30 km na lewym brzegu Berezyny, operując tylko na jednym dostępnym odcinku byłej Libawo-Romeńskiej linii kolejowej, do wsi Kowale (23 km). Według K. Margasińskiego, dojeżdżał nawet do Krasnego Brzegu w kierunku na Żłobin (ok. 40 km – była to linia, na której działał dwa lata wcześniej pociąg „Związek Broni”). Po stronie radzieckiej operowały tam 2–3 silniejsze pociągi pancerne, lecz nie są znane starcia z pociągami. Już od lutego 1920 wojskowe władze kolejowe postulowały redukcję załogi pociągu, a następnie jego likwidację po odbudowie mostu w Bobrujsku z uwagi na jego małą wartość bojową, do czego ostatecznie nie doszło. Doszło jednak do zmiany dowódcy na por. Grzegorza Lubicz-Zalewskiego. 17 marca 1920 roku został przydzielony do 4. Armii. Również w marcu 1920 pociąg otrzymał tymczasowo numer 8 (po pociągu „Wilk”), a następnie 24. Operował na przyczółku do chwili ofensywy radzieckiej w lipcu 1920 roku. Podczas odwrotu wojsk polskich, z uwagi na niemożność ewakuacji, 9 lipca 1920 roku wagony „Konarzewskiego" zostały wysadzone w powietrze, a lokomotywa zepchnięta ze zniszczonego mostu do Berezyny[1].

Nie był to koniec nazwy pociągu, gdyż w lipcu z taboru wielkopolskiego Dywizjonu Pociągów Opancerzonych (P.P.17 „Rzepicha”, połączona wcześniej z „Goplaną”) utworzono w Bobrujsku normalnotorowy pociąg nr 24 „Generał Konarzewski”, obsadzony m.in. przez część załogi szerokotorowego „Konarzewskiego". Dowódcą był por. Grzegorz Lubicz-Zalewski, następnie kpt. Adam Ciećkiewcz (poprzednio P.P.19 „Śmiały-szeroki”) i por. Włodzimierz Matzner (poprzednio P.P.1 „Piłsudczyk”). Osłaniał on odwrót oddziałów 14 DP i już w sierpniu 1920 roku został rozformowany w Warszawie[1].

Skład pociągu:

Skład pociągu bezpośrednio po zdobyciu przez Polaków:

Rekonstrukcja pociągu „Generał Konarzewski”. Autor: Artur Przęczek.

Mile widziane poprawki, uzupełnienia i zdjęcia - możecie pisać

Nasze podziękowania dla Krzysztofa Margasińskiego i Artura Przęczka.



Uwagi:

1. Brak jest dokładnych danych o osłonie wagonów. K. Margasiński podał (zgodnie ze starszym artykułem M. Kołomijca[4]), że stanowiły ją płyty pancerne grubości 7-12 mm, wzmocnione betonem, jednakże według nowszych prac M. Kołomijca[2,3], wagony były początkowo osłonięte jedynie dodatkowo deskami od wewnątrz (niewątliwie grubymi, może belkami lub podkładami kolejowymi). Jest to bardziej prawdopodobne, a płyty pancerne w ogóle wydają się wykluczone, jako materiał trudno osiągalny i na ogół niedostępny dla jednostek wojskowych. Stalowe burty wagonów z charakterystycznymi przetłoczeniami nie były niczym pokryte z zewnątrz. Nadbudowa wagonów została wykonana zapewne z grubego drewna i obita płytami stalowymi (nie pancernymi). Po zdobyciu, wagony pociągu w jego późnym składzie były określane przez polskie władze kolejowe jako „źle osłonięte”, z opancerzeniem uskutecznionym za pomocą drzewa.

2. Literatura podaje powszechnie (za M. Kołomijcem?), że pociąg 4. Batalionu Kolejowego używał od początku do 1918 roku parowozu serii Ja, lecz nie jest jasne, czy wynika to z dokumentów. Wątpliwości budzi fakt, że parowozy tej serii w służbie pokojowej nie były używane przez koleje na zachód od Białegostoku. Trudno jest jednoznacznie zweryfikować serię parowozu na dostępnych zdjęciach z uwagi na całkowitą zabudowę kotła, chociaż układ osi odpowiada 1'C (1-3-0), a wysokość kotła jest zbliżona. Parowozy tej serii miały jednak na ogół charakterystycznie ściętą ukośnie górną krawędź komina. Naszym zdaniem, bardziej prawdopodobny może być parowóz o tym samym układzie osi bardziej rozpowszechnionej serii N, zwłaszcza NWВ) lub Nwв), używanej m.in. na kolei Petersbursko-Warszawskiej i Kolejach Nadwiślańskich, którym lepiej wydaje się odpowiadać kształt i usytuowanie komina. Należy zauważyć na marginesie, że użycie parowozu pasażerskiego, a nie towarowego było nietypowe dla pociągów pancernych, lecz być może wynikało z dostępności.

3. „Pod Krasnym Brzegiem, gdy atakował naszą żałosną parodię pociągu pancernego świetnie zestawiony pociąg pancerny bolszewicki, przed którym należało wysadzić tor, i sznur Bickforda zamókł, [wachmistrz] Pająk skoczył po głownię do budki dróżnika. Niósł ją w gołej dłoni, a tu już bolszewicka pancerka szła i strzelała z karabinów maszynowych. Pod wachlarzem serii Pająk wysadził most, ale kurował się potem kilka tygodni w szpitalu". Melchior Wańkowicz, Strzępy epopei, Warszawa, 1923. Most ten wysadzono 12 albo 13 lutego 1918 (nowego stylu).

4. Spotyka się w literaturze różne formy nazwy tego pociągu, która, jak się wydaje, nie była ustalona w sztywnym brzmieniu:
- „Miński komunistyczny pociąg pancerny imienia tow. Lenina” (Minskij kommunisticzeskij broniepojezd imieni tow. Lenina),
- „Miński komunistyczny pociąg pancerny imienia W.I. Lenina” (Minskij kommunisticzeskij broniepojezd imieni W.I. Lenina),
- pociąg nr 1 „Miński komunistyczny imienia Lenina” (Minskij kommunisticzeskij imieni Lenina),
- „1. Miński pociąg pancerny imienia Lenina” (1-j Minskij broniepojezd imieni Lenina) (tak w liście załogi z 24 sierpnia 1918).
Należy zaznaczyć także, że w siłach bolszewików używane było naraz kilka pociągów noszących imię Lenina.

5. Do zdobycia pociągu doszło według oryginalnych opisów między stacjami Wawulicze a Rynia – obecnymi wsiami Dubowka (biał. Dubauka) i Kowale (Kawali). Stacja obok wsi Dubowka obecnie nosi nazwę Sawiczy (od wsi położonej po przeciwległej stronie torów), natomiast stacja Rynia (obecnie Tiełusza, biał. Całusza) znajduje się we wsi Kowale, a nie we wsi Rynia położonej o ok. 8 km na północ od torów, ani we wsi Tiełusza (Całusza) położonej obok trasy kolei pomiędzy Dubowką a Kowalami (3 km od Dubowki i 8 km od Kowali). Wieś Plessy położona jest pomiędzy Kowalami a Tiełuszą. Nie należy mylić dawnych Wawuliczy w rejonie bobrujskim z wsią o tej nazwie w rejonie drohiczyńskim. (Mapa satelitarna rejonu zdobycia)

6. Nie jest jasne, skąd pociąg „Generał Konarzewski” miał swój parowóz serii N. Jeśli wierzyć anonimowej beletryzowanej relacji o rozbiciu pociskiem kotła parowozu i wydobywającej się wodzie i parze z licznych dziur, z pewnością nie nadawałby się on do naprawy w warunkach pozafabrycznych. Z drugiej strony, na przyczółku możliwości pozyskania innej lokomotywy mogły być ograniczone, zaś z Bobrujska parowóz nie mógł być dostarczony z uwagi na zniszczenie mostu. Na najwcześniejszych zdjęciach, być może wykonanych krótko po zdobyciu, widać ten sam parowóz serii N, lecz najwyraźniej z zerwaną (zdemontowaną?) i leżącą na barierce po prawej stronie kotła kopułą zbieralnika pary. Być może był to więc jego pierwotny parowóz i mógł to być efekt ostrzału. Oznaczałoby to, że również radziecki pociąg miał wtedy nieopancerzoną lokomotywę, co mogło się zdarzyć w braku parowozu pancernego. Uszkodzenie samego zbieralnika pary również powodowałoby kłąb pary i mogło być łatwiejsze do naprawy, niż uszkodzenie walczaka kotła, chociaż wydaje się wątpliwe, czy można było je naprawić w warunkach poza warsztatem – zwłaszcza, gdyby zbieralnik był uszkodzony lub rozbity. Być może uszkodzenia lokomotywy w rzeczywistości nie były poważne, lub faktycznie udało się zamienić ją na inną tej samej serii.


Źródła:
1. Krzysztof Margasiński, Artur Przęczek: Szerokotorowy pociąg pancerny "Generał Konarzewski" 1. Dywizji Strzelców Wielkopolskich (1) i (2), "Świat Kolei" nr 9/2019 i 10/2019
2. Maksym Kołomijec: Bronia Russkoj Armii. Bronieawtomobili i broniepojezda w Pierwoj mirowoj wojnie; Moskwa, 2008
3. Maksym Kołomijec: Russkije broniepojezda Pierwoj Mirowoj. "Stalnyje krieposti" w boju; Moskwa, 2013
4. Maksym Kołomijec: Pociągi Pancerne Armii Rosyjskiej 1914 - 1917, "Militaria" Vol.1 Nr 4 (1993)
5. Władimir But: Na frontach grażdanskoj wojny. Broniepojezda "krasnych". Czast 1; "Nauka i Tiechnika" 5/2012
6. Igor Drogowoz: Krieposti na kolesach: Istorija broniepojezdow; Mińsk, 2002
7. N. Akułow: Broniepojezd wyszoł w boj; "Sowietskij Wojn" nr 7/1971


[ Strona główna ] [ Polska broń pancerna ] [ Pociągi pancerne ] [ Artyleria ] [ Steel Panthers ] [ Linki ]

Możecie pisać z komentarzami. Mile widziane uzupełnienia i zdjęcia.

Wszystkie zdjęcia i rysunki pozostają własnością ich właścicieli, publikowane są jedynie w celach edukacyjnych.
Prawa do tekstu zastrzeżone - © Michał Derela, 2020.