Polska broń pancerna
Strona główna - Polska broń pancerna / tankietki / cz.4   - Artyleria - Steel Panthers - ostatnie zmiany - Linki
  © Michał Derela, 2007-2019 Aktualizacja: 23. 2. 2019
Cannon-armed tankettes - English version

Polskie tankietki TK-3 i TKS

Część IV: Tankietki z działkami 20 mm


Część I: Historia powstania, produkcja i rozwój --- Część II: Malowanie, opis techniczny, dane i modele


Część III: Użycie tankietek i galeria --- Część IV: Tankietki z działkami 20mm --- Działa samobieżne


Część V: Eksperymentalne tankietki --- Część VI: Zagraniczna służba --- Część VII: Sprzęt towarzyszący --- Galeria TKS



TKS z działkiem, porzucony
we wrześniu 1939.
(podobno na szlaku 1 Pułku Pancernego – co sugeruje 71 Dywizjon Pancerny).

Jedynymi spośród ponad 570 polskich tankietek – lekkich bezwieżowych czołgów rozpoznawczych, mogącymi skutecznie walczyć z bronią pancerną przeciwnika we wrześniu 1939, były nieliczne wozy TKS przezbrojone w działko automatyczne 20 mm polskiej konstrukcji, klasyfikowane wówczas jako najcięższy karabin maszynowy (nkm). Były one niewątpliwie jednymi z najbardziej wartościowych polskich pojazdów pancernych kampanii wrześniowej. Niestety, program ich przezbrojenia postępował powoli i tuż przed samą wojną zdołano przebroić nie więcej, niż dwa tuziny z planowanych 150 tankietek. Dzięki atutom w postaci ruchliwości i małych rozmiarów, okazały się faktycznie pierwowzorami niszczycieli czołgów, skutecznymi przeciwko pancerzom czołgów początkowego okresu wojny. Ich zastosowanie bojowe zostało ostatnio spopularyzowane, jednak z drugiej strony obrosło w mity, sprowadzające niesłusznie wysiłek polskich pancerniaków do wyczynów jednego żołnierza...

Historia powstania i rozwoju polskich tankietek w artykule głównym, opis techniczny, dane, malowanie i modele w części II. W oznacza linki zewnętrzne do artykułów Wikipedii.


Pierwsze próby

Od razu po zakupie licencji na wytwarzanie brytyjskiej tankietki Carden-Loyd Mk.VI i następnie podjęciu produkcji ulepszonego pojazdu własnej konstrukcji TK (TK-3), zdawano sobie w Polsce sprawę, że tankietka uzbrojona w ciężki karabin maszynowy 7,92 mm wz. 25 Hotchkiss nie może walczyć skutecznie z pojazdami pancernymi, a nadaje się jedynie do zwalczania siły żywej i pojazdów nieopancerzonych. Ponieważ już Brytyjczycy oferowali jako jeden z wariantów Carden-Loyda lekkie działo samobieżne uzbrojone w działko kawaleryjskie Vickers 47 mm, także w Polsce przewidywano rozwinięcie własnych wariantów silniej uzbrojonych pojazdów wsparcia. Rozwój polskich konstrukcji na bazie tankietki poszedł dwutorowo: skonstruowano eksperymentalne lekkie działa samobieżne TKD z działkiem piechoty 47 mm wz. 25 Pocisk, a także podjęto próby zastąpienia w standardowej tankietce karabinu maszynowego przez wielkokalibrowy karabin maszynowy (wkm) lub małokalibrowe działko.

Początkowo planowano uzbrojenie tankietek TK we francuski wielkokalibrowy karabin maszynowy 13,2 mm wz. 30 Hotchkiss, który testowano w 1931 roku, zamontowany w czołgowym jarzmie uniwersalnym z lunetą celowniczą. Broni tej nie testowano jednak w tankietce, chociaż uzbrojono w nie przejściowo czołgi Vickers E. Ponieważ w testach jego przebijalność pancerza okazała się niska, a rozrzut pocisków zbyt duży (na odległość 100 m stwierdzono rozrzut na szerokość 60 cm), zrezygnowano z tego na rzecz uzbrojenia tankietek w działko kalibru 20 mm. Kilka modeli takich działek było testowanych na przestrzeni kolejnych lat w Polsce jako broń dla piechoty.

Eksperymentalna tankietka TKS z działkiem Solothurn S18-100 (można je odróżnić od nkm FK-A po krótszej lufie, osadzonej niżej i po prawej stronie, w mniejszej osłonie). [2]

Pierwszą próbą uzbrojenia tankietki w działko 20 mm było eksperymentalne zamontowanie w jednej tankietce TKS (TK-S) na przełomie 1935 i 1936 roku zakupionego w Szwajcarii samopowtarzalnego działka Solothurn S18-100, klasyfikowanego wówczas jako najcięższy karabin (nkb). 5 lutego 1936 przeprowadzono próby poligonowe pojazdu z działkiem zamontowym w prowizorycznym jarzmie, a następnie pod koniec roku zamontowano je w przedłużonym jarzmie kardanowym, z półkulistą osłoną. Próby te wykazały celowość uzbrojenia tankietek w automatyczne działko tego kalibru, jednakże Solothurn S18-100 nie spełniał wszystkich wymagań, w tym strzelał jedynie ogniem pojedynczym. Również działka automatyczne Oerlikon J LAS i Solothurn S5-100 (zakupiony w 1935), testowane w Polsce na podstawach piechoty, nie spełniały całkowicie wymagań (m.in. Oerlikon J, testowany jako pierwszy w 1931 lub wg innych informacji w 1934 roku, został odrzucony z uwagi na zbyt dużą masę i mało nowoczesną konstrukcję – niską przebijalność).
TKS testowany z działkiem 37 mm wz.18 w 1936 (holowany przez prototyp czołgu 7TP).
Postanowiono więc poszukać nowszego wzoru broni tego typu, w miarę możliwości wspólnej dla celów broni pancernej, lotnictwa i obrony przeciwlotniczej i przeciwpancernej piechoty. W 1937 roku zakupiono do testów nowe działka 20 mm Oerlikon FFS i Madsen, a jednocześnie w Polsce od 1936 roku podjęto własne prace nad kilkoma modelami własnych działek automatycznych, klasyfikowanych wówczas jako najcięższe karabiny maszynowe.

Warto wspomnieć, że około 1936 roku testowano również tankietkę TKS uzbrojoną w krótkolufowe działko półautomatyczne 37 mm wz.18 Puteaux (SA-18), zamontowane w zmodyfikowanym standardowym jarzmie okrągłym, zamiast km-u, podobnie jak w części polskich samochodów pancernych. Znane jest zdjęcie z prób, lecz szczegóły testów i decyzje dotyczące tego pojazdu nie są znane, a projekt najwyraźniej zarzucono. Działko wz. 18 było prostą bronią, najlepiej nadającą się do zwalczania celów nieopancerzonych i gniazd broni maszynowej, natomiast miało słabą przebijalność pancerza. Wydaje się, że mimo to pojazdy takie mogły stanowić proste i tanie w produkcji pojazdy wsparcia w plutonach tankietek, z pewnymi ograniczonymi możliwościami zwalczania broni pancernej (w praktyce, samochody pancerne wz.29 uzbrojone w tą broń okazały się całkiem skutecznym środkiem walki z lekkimi czołgami).

Tankietki z nkm model A

Opracowanie i zaadaptowanie nkm-u

Powiększ
Prototyp nkm-u model A na podstawie przeciwlotniczej. [2]
Powiększ
Ciekawe zdjęcie tankietki TKS, ze zdjętą osłoną pancerną nkm-u, po zdobyciu przez Niemców.
Porównanie tankietek TKS z km 7,92 mm i nkm 20 mm
Porównanie konstrukcji dachu tankietek TKS z km 7,92 mm i nkm 20 mm wz.38. [rys. J. Jackiewicz / P. Sembrat]
Tankietka TKS 10.BK internowane na Węgrzech
TKS z działkiem 10. Brygady Kawalerii internowany na Węgrzech. Zwraca uwagę osłona przeciwpyłowa jarzma broni (nie wiadomo, czy standardowa, czy wprowadzona samodzielnie w tej jednostce) oraz wysoko umieszczony tłumik, wskazujący na tankietkę wczesnej serii. Pozują żołnierze węgierski i polski. [2]

W 1937 roku w Fabryce Karabinów w Warszawie, pod kierownictwem inż. Bolesława Jurka, skonstruowano najcięższy karabin maszynowy 20 mm wz. 38 model A (w skrócie: FK-A). Na podstawie wyników prób prowadzonych w 1938 roku, dla potrzeb broni pancernej został oceniony jako lepszy od testowanych konstrukcji zagranicznych Oerlikon i Madsen, miał on także nieco lepszą przebijalność pancerza. Do czasu opracowania jeszcze nowszych konstrukcji, postanowiono wszcząć jego produkcję jako tymczasową broń dla broni pancernej i piechoty, natomiast docelowym modelem nkm-u miał być nowo opracowywany model C (działający na zasadzie odprowadzenia części gazów prochowych). Latem 1938 roku zamówiono pierwszą partię 100 sztuk modelu A, pod oznaczeniem: nkm wz.38. Równocześnie w połowie 1938 roku prototyp, jeszcze nie przystosowany do potrzeb broni pancernych, testowano na czołgu 4TP. Dwa przedprodukcyjne nkm-y przystosowane dla broni pancernych dostarczono pod koniec tego roku. Paradoksalnie, jako pierwszy testowano nkm na modelowej tankietce TK, mimo konieczności dalej idących przeróbek w stosunku do TKS (zobacz dalej), i na niej przeprowadzono do lutego 1939 główny cykl prób wojskowych[4].

Dla zastosowania nkm-u w tankietkach opracowano podstawę czołgową z jarzmem kardanowym, konstrukcji inż. Jerzego Napiórkowskiego, umożliwiającym ruch w osi pionowej i poziomej. Jarzmo było osłonięte dużą półsferyczną ruchomą osłoną pancerną (dla celów porównawczych 13 osłon z pierwszej serii wykonano odlewanych, dalsze – kute). Lufa była zamocowana pośrodku wysokości osłony patrząc z boku, ale przesunięta na lewo od jej punktu centralnego. Przezbrojenie tankietki TKS wymagało stosunkowo niewielkich zmian w pancerzu, jak: wymiana przedniej płyty z większym otworem na jarzmo broni i zamiana zagiętej płyty dachu nad wykuszem i strzelcem-dowódcą na dwie oddzielne płyty. Nowa górna płyta nad dowódcą została nieco wydłużona, a znajdujące się w niej gniazdo peryskopu odwracalnego Gundlacha zostało przesunięte w lewo od osi broni z uwagi na jej wymiary (część przezbrojonych tankietek były to wozy wczesnej serii, nie posiadające wcześniej w ogóle peryskopu). W górnym włazie dowódcy usunięto przednią klapę, a za to przedłużono przednią część tylnej klapy. Właz dowódcy był przez to nieco krótszy, niż w zwykłych TKS-ach, i zakrywany był tylko dwuczęściową klapą z tyłu. Zmianie uległo także rozmieszczenie tulejek dla chorągiewek sygnalizacyjnych. Poza tym, modyfikacja pociągała konieczność niewielkich zmian rozmieszczenia wyposażenia wewnętrznego oraz zamocowania nowych uchwytów na 15 pięcionabojowych magazynków. Szesnasty magazynek przewożony był załadowany w broni. Zauważalnym detalem było usunięcie zbędnego masztu do strzelania przeciwlotniczego z prawej strony kadłuba. Przebudowę TKS opracowano w lutym-marcu 1939. Ponieważ płyty pancerne tankietek były przykręcane na ramie, modyfikacja mogła być dokonana z użyciem nowych płyt w warsztatach batalionowych, według instrukcji wydanej 22 czerwca 1939. Przezbrojenie TK-3 pociągało za sobą natomiast konieczność dalej idących zmian (szczegóły niżej). Koszt przeróbek TKS bez samej broni szacowano na 4000 zł, a TK-3 na 5000 zł, natomiast cena nkm z lunetą wynosiła ok. 30.000 zł[4]. Opis techniczny i opancerzenie tankietek z nkm nie różniły się poza tym od bazowych modeli TK i TKS. Dane techniczne również były w zasadzie takie same, z wyjątkiem nieco zwiększonej masy oraz długości.

Można wspomnieć, że prowadzono też w I połowie 1939 roku - na żądanie piechoty - prace studyjne nad zamontowaniem w tankietce nkm-u w wieży obrotowej, dostosowanej do ognia przeciwlotniczego, lecz z uwagi na małe wymiary tankietki koncepcja ta była zupełnie niepraktyczna i na skutek (słusznego) oporu Dowództwa Broni Pancernych, odstąpiono od niej.

Produkcja nkm-ów i przebieg przezbrojenia

Począwszy od 1937 roku kilkakrotnie zmieniano plany ile tankietek przezbroić w nkm-y, które wahały się od przezbrojenia 1/3 liczby tankietek do ich całości. Wahano się też początkowo co do celowości przezbrojenia tankietek TK-3, które były bardziej zużyte. W referacie z 26 kwietnia 1939 roku dla Szefa Sztabu Generalnego Dowództwo Broni Pancernych określiło, że w miarę funduszy, początkowo zostanie przezbrojonych 100 czołgów TKS (według pierwotnych założeń, po 5 tankietek w kompanii), następnie reszta TKS (łącznie 270), a następnie stopniowo czołgi TK (łącznie około 570 tankietek). W końcu, pod koniec maja 1939, w związku ze złożeniem zamówienia na kolejne 100 nkm-ów, podjęto decyzję o przezbrojeniu łącznie 150 czołgów: 80 TKS i 70 TK-3.

Na przełomie 1938 i 1939 roku trwał wyścig z czasem w celu wdrożenia w różnych zakładach produkcji nkm-ów, ich luf, amunicji i celowników, a także osłon jarzm w zakładach Lilpop, Rau i Loewenstein (odlewane) i PZInż (kute) oraz płyt pancernych w Hucie Baildon w Katowicach i Zakładach Południowych w Stalowej Woli. Produkcja nkm-ów została zlecona firmie Zieleniewski S.A., która w tym celu uruchomiła nową fabrykę w Sanoku – co uznawane bywa za błąd, gdyż państwowa Fabryka Karabinów mogła uruchomić ich produkcję szybciej – z drugiej jednak strony, było to wyrazem tendencji do rozproszenia zakładów zbrojeniowych, a tempo przezbrajania tankietek było uzależnione także od produkcji pancerzy i pozostałego osprzętu. W szczególności, płyty pancerne miały być dostarczane z obu hut dopiero od połowy lipca 1939.

4 maja 1939 Dowództwo Broni Pancernych poleciło przezbroić w nkm-y pierwsze 10 tankietek TKS, lecz ostatecznie pojazdy do przeróbki wytypowano dopiero 7 lipca (z kilku jednostek, w tym najwięcej – cztery z 2. Batalionu Pancernego)[4]. Pierwsze 10 nkm-ów dostarczono wojsku w maju 1939, kolejne 10 w lipcu. W czerwcu zlecono przezbrojenie kolejnej partii 14 TKS (pochodzących z 12. Batalionu Pancernego, przezbrojonego w Renault R-35), a 14 sierpnia – pozostałych 56 TKS i 70 TK-3. Według planu, wszystkie 150 miały być przezbrojone do stycznia 1940. Mimo planów i nacisków władz wojskowych na przyspieszenie terminów, program borykał się z opóźnieniami poddostawców. Dla przyspieszenia prac, przerobienie całej partii zlecono Fabryce Samochodów PZInż w Ursusie, zamiast pierwotnie przewidzianych Warsztatów Doświadczalnych Biura Badań Technicznych Br.Panc. (dla pierwszych 10 sztuk) i warsztatów batalionowych. Pierwsze 10 czołgów ukończono pod koniec lipca, a prawdopodobnie wszystkie 14 drugiej serii – w sierpniu. Do wybuchu wojny zdołano wyprodukować około 55 nkm-ów (wg relacji H. Wojtulewskiego), liczba kompletów części do przezbrojenia mogła być jednak niższa. Mimo to, według harmonogramów dostaw, do 31 sierpnia były gotowe wszystkie elementy wyposażenia dla 40 wozów[4].

Poza pierwszą i drugą partią 24 tankietek TKS, według harmonogramu z 14 sierpnia, „w nieprzekraczalnym terminie” do 30 sierpnia 1939 miało być wykonane kolejne osiem, a do 15 września dalsze 8 TKS i 16 TK. Brak jednak dowodów, żeby je wykonano, a nawet brak jest znanych dokumentów, żeby bataliony pancerne miały dostarczyć konkretne TKS-y do przezbrojenia, stąd nie wiadomo, czy w ogóle rozpoczęto nad nimi prace[4]. Ostatecznie więc zdążono przezbroić do wybuchu wojny prawdopodobnie jedynie 24 czołgi TKS (brak jest informacji wprost o ukończeniu w terminie wszystkich 14 sztuk drugiej serii, lecz nie było ku temu żadnych znanych przeszkód). Nie można jednak wykluczyć, że pod koniec sierpnia lub w ciągu pierwszych dni wojny ukończono jakieś dalsze czołgi – o ile były one dostarczone do przezbrojenia[4].

Kwestia TK-3 z nkm model A

W maju 1939 zdecydowano ostatecznie poddać przebudowie także tankietki TK (TK-3) w celu uniknięcia konieczności mieszania różnych typów sprzętu w pododdziałach wyposażonych w TK-3, powodującego komplikacje z utrzymaniem sprzętu i zaopatrzeniem w części. Już pod koniec 1938 roku w nkm przezbrojono eksperymentalnie egzemplarz modelowy tankietki TK, co wymagało dobudowania z przodu nadbudówki pancernego wykuszu strzelca, upodobniającego ten pojazd nieco do TKS (w przebudowanym TK nadbudówka była dłuższa o wykusz i nie było cofniętej części przed kierowcą). Tankietka ta otrzymała również peryskop odwracalny Gundlacha dla strzelca/dowódcy, co poprawiło jego warunki obserwacji. Pociągnęło to za sobą zmianę konfiguracji przedniej części włazu w suficie (osobne jednoczęściowe przednie klapy włazów dla dowódcy i kierowcy, zamiast wspólnej szerokiej dwuczęściowej klapy). W egzemplarzu modelowym usunięto ponadto prawą klapę z przodu wanny kadłuba, umożliwiającą dostęp do mostu napędowego i hamulców, która kolidowała z nową nadbudówką. W styczniu 1939 przeróbka taka została zaaprobowana, a 14 sierpnia 1939 wydano instrukcję przebudowy i złożono w PZInż wstępne zamówienie przebudowy 70 TK-3.

Pod koniec sierpnia 1., 5. i 8. Bataliony Pancerne miały wysłać do przezbrojenia po cztery TK-3 (przy tym, 1.i 8. Batalion miały to uczynić po otrzymaniu TKS z działkami, przydzielonych pierwotnie dla WBP-M). Do 15 września 1939 planowano przezbroić w ten sposób 16 pierwszych tankietek TK, lecz brak dowodów, żeby zdołano to uczynić (niektóre publikacje sugerują, że trzy mogły zostać zmodyfikowane). Tankietki te miały trafić do dywizjonów o numerach 71, 81, 51, 11, lecz dwa, a prawdopodobnie nawet trzy pierwsze otrzymały ostatecznie TKS z działkami. Jak dotąd, wśród licznych zdjęć polskiego sprzętu wykonywanych przez Niemców (w tym ponad połowy zbudowanych TKS z działkiem), nie ujawniono żadnych TK-3 z działkami. Brak jest też informacji o dalszych losach egzemplarza modelowego (prawdopodobne jest według nas, że został skonstruowany ze zwykłej stali, nie pancernej, i nie wiadomo też, czy nkm nie został z niego po przetestowaniu zdemontowany).

Modelowa tankietka TK-3 uzbrojona w nkm wz. 38 - widoczna inna niż w TKS konstrukcja przedniej części kadłuba. Często zdjęcia te są mylnie brane za TKS, zwłaszcza, że nie istnieją podobnie dobre oficjalne zdjęcia TKS z nkm wz. 38.


Użycie:

Przydział:

Tankietki TKS z działkami i inne pojazdy 10. Brygady Kawalerii, po przekroczeniu granicy węgierskiej. Zwracają uwagę pokrowce na jarzmach broni i wylotach luf. Tankietki mają namalowane(?) ciemne prostokąty obok luku obserwacyjnego kierowcy, o niejasnym przeznaczeniu. Zobaczcie także szerszą scenę. [2]

Początkowo przewidywano przydzielenie 5 tankietek z nkm na szwadron lub kompanię tankietek (13 pojazdów), lecz 2 czerwca 1939 Dowództwo Broni Pancernych ograniczyło tę liczbę do 4 (po dwie na pluton), rezygnując z przezbrojenia czołgu dowódcy. Na skutek żądań dowódców armii, plan rozdzielenia tankietek z nkm-ami zmieniał się w ciągu ostatnich tygodni przed wojną i w braku dokumentów, ich ostateczne przydziały i liczby nie są do końca ustalone. Należy pamiętać, że przed wojną polska broń pancerna zorganizowana była w bataliony pancerne, które były jednostkami czasu pokoju i w razie wojny miały mobilizować mniejsze jednostki.

W pierwszej kolejności, 8 tankietek TKS z nkm (przekazanych przez 2. Batalion Pancerny w Żurawicy) miało znaleźć się w zmotoryzowanej 10. Brygadzie Kawalerii płk. S. Maczka. Spotykane są co prawda wątpliwości w publikacjach, czy brygada miała ostatecznie 8 czy 4 tankietki, lecz prawdopodobnie pododdziały Brygady otrzymały wszystkie etatowe tankietki, w tym cztery w dywizjonie rozpoznawczym (wyposażonym w TKF) i cztery w 101. Kompanii Czołgów Rozpoznawczych (wyposażonej w TKS)[uwaga 1].

Kolejne 8 sztuk miało się znaleźć w drugiej brygadzie zmotoryzowanej: Warszawskiej Brygadzie Pancerno-Motorowej (WBP-M), ale na podstawie rozkazu z 23 sierpnia brygada ta oddała swoje tankietki z działkiem do 1. Batalionu Pancernego w Poznaniu i 8. Batalionu w Bydgoszczy, z przeznaczeniem dla szybciej mobilizowanych oddziałów, a sama miała otrzymać nowe tankietki do 5 września[4]. Najprawdopodobniej ostatecznie do WBP-M trafiły na początku września tylko 4 czołgi z działkami, przydzielone po dwa do jej dywizjonu rozpoznawczego i 11. Kompanii Czołgów Rozpoznawczych. W sierpniu planowano zwiększyć w dalszej kolejności liczbę tankietek z działkami do 12 w każdej z brygad, tworząc dodatkowe plutony czołgów w pułkach zmotoryzowanych, czego nie zdążono zrealizować[4].

Po 4 tankietki TKS z nkm przydzielono podczas mobilizacji do 71. Dywizjonu Pancernego Wielkopolskiej Brygady Kawalerii i 81. Dywizjonu Pancernego Pomorskiej BK, mobilizowanych odpowiednio przez 1. i 8. Batalion Pancerny (dotyczyło to pojazdów pierwotnie przewidzianych dla WBP-M). Należy podkreślić, że oba oddziały wyposażone były w tankietki TK-3, więc złamano zasadę nie mieszania typów sprzętu. Według niektórych publikacji, 81. Dywizjon otrzymał jednak tylko 3 tankietki z nkm[uwaga 2].

Brak jest pewnych informacji co do 4 ostatnich tankietek TKS z działkami drugiej partii, jak również ewentualnych dalszych. Zgodnie z pierwotnym planem rozdziału z 21 czerwca 1939, po brygadach zmotoryzowanych (po 8) miały je otrzymać w kolejności dywizjony: 71, 51, 81, 11, 91, 62, 61 (łącznie 44 pojazdy TKS i TK). Według natomiast zmodyfikowanego planu, pozostałe tankietki TKS z serii 24 sztuk, po szesnastu przydzielonych dla brygad zmotoryzowanych, miały otrzymać: 62. Dywizjon Pancerny Podolskiej BK (wyposażony w TKS) i 91. Dywizjon Pancerny Nowogrodzkiej BK (wyposażony w TK-3), mobilizowane przez 4. i 6. Batalion Pancerny. Według L. Komudy, dokumenty sugerują, że jednostki te faktycznie otrzymały je na początku sierpnia[4], lecz brak jest informacji ani wyraźnych przesłanek, żeby te dywizjony posiadały tankietki z działkami we wrześniu 1939[uwaga 3]. Istnieją natomiast poważne przesłanki, że tankietki TKS z działkami posiadał 51. Dywizjon Pancerny Krakowskiej BK (mobilizowany przez 5. Batalion Pancerny i wyposażony w TK-3), co wynika z fotografii tankietki z nkm na szlaku bojowym jednostki (zob. dalej). Brak jest na ten temat dokumentów lub relacji, jednakże jest to prawdopodobne, tym bardziej, że jednostka ta była czwarta w kolejności do przezbrojenia według pierwotnego planu, a jej macierzysty batalion miał wysłać 4 tankietki TK do dnia 28 sierpnia do przezbrojenia.

K. Gaj sugeruje, że 4 tankietki TKS z działkiem miała otrzymać 71. Samodzielna Kompania Czołgów Rozpoznawczych, a 3 tankietki TK-3 z działkiem - 81. Samodzielna Kompania Czołgów Rozpoznawczych, lecz wyrażono pogląd w literaturze, że przydzielenie czołgów z działkiem do jednostek innych, niż kawalerii, było mało prawdopodobne[4].

Użycie bojowe

Tankietka z nkm, zapewne z 71. Dywizjonu Pancernego, zdobyta przez Niemców po upadku Warszawy, z niemieckimi żołnierzami.
Porzucona tankietka TKS z niezidentyfikowanej jednostki. Przeznaczenie ciemnego prostokąta obok wizjera kierowcy (innego, niż na znanych pojazdach 10.BK) nie jest jasne.
Tankietki TKS zdobyte po bitwie pod Tomaszowem Lubelskim, pierwsza z prawej uzbrojona w nkm.
Sprzęt zgromadzony po kapitulacji Warszawy na Wybrzeżu Kościuszkowskim - widoczne przynajmniej dwa TKS z działkami (czwarta od prawej jest na zdjęciu na początku rozdziału). Poszukujemy zdjęcia lepszej jakości!
Spalona tankietka TKS z działkiem.
71 Dywizjon Pancerny

Tankietki uzbrojone w nkm-y były aktywnie używane bojowo podczas kampanii wrześniowej 1939, lecz brak jest konkretnych informacji co do działań większości z nich. Jedynie część działań tankietek I plutonu 71. Dywizjonu Pancernego Wielkopolskiej Brygady KawaleriiW jest lepiej znana i rozpopularyzowana, aczkolwiek z drugiej strony obfituje w sprzeczne informacje co do szczegółów. Podczas pierwszych dwóch tygodni wojny takietki z nkm-ami uczestniczyły w walkach dywizjonu, aczkolwiek bez znanych starć z bronią pancerną. 9 września dywizjon uległ wzmocnieniu o piątą tankietkę z działkiem, znalezioną w transporcie kolejowym na stacji JackowiceW (prawdopodobnie był to czołg odesłany przez 81. Dywizjon do naprawy). Dopiero 14 września 1939 pod BrochowemW nad Bzurą pluton tankietek, wspierając natarcie 7. Pułku Strzelców Konnych, unieruchomił przynajmniej 2 lub 3 niemieckie czołgi 4 DPanc, co pomogło w zajęciu wsi. Istnieje jednak kilka wersji, kto konkretnie odniósł zwycięstwa nad niemieckimi czołgami i jak liczny był polski pluton[uwaga 4a].

Do najbardziej znanego starcia doszło 18 września koło Pociechy w Puszczy Kampinoskiej, lecz jego szczegóły są sporne. Pluton trzech tankietek uzbrojonych w nkm-y, wysłany w celu zwalczania broni pancernej, natknął się wówczas na skrzyżowaniu leśnych dróg na trzy niemieckie czołgi z 11. Pułku Pancernego 1. Dywizji Lekkiej – prawdopodobnie PzKpfw IVB i być może dwa PzKpfw-35(t). Tankietki unieruchomiły bez strat własnych wszystkie trzy czołgi, a przynajmniej jeden z nich (PzKpfw IVB) zapalił się i został zniszczony w wybuchu amunicji, przy czym zginął dowódca plutonu 2 kompanii podporucznik książę Victor von RatiborW. W literaturze spopularyzowana jest przez Janusza Magnuskiego wersja starcia, że walczyła tylko jedna tankietka uzbrojona w nkm, dowodzona przez plut. pchor. Edmunda Romana OrlikaW, który samodzielnie miał zniszczyć wszystkie trzy czołgi, jednakże nie wytrzymuje ona krytyki. Istnieje wiarygodna wcześniejsza wersja, że główną rolę po stronie polskiej odegrał w istocie plut. Władysław Tritt, odznaczony za udział w kampanii orderem Virtuti Militari[uwaga 4b].

Następnego dnia 19 września ocalały pluton tankietek wspierał polskie oddziały w boju o Sieraków w Puszczy Kampinoskiej i według Orlika, jego tankietka z działkiem, działając krótkimi wypadami z wykopów na prawej flance atakujących Niemców, unieruchomiła kilka czołgów z 11. Pułku Pancernego i 65. Dywizjonu Pancernego (Pz.Abt.65) 1. Dywizji Lekkiej. Przebieg walk jest trudny do weryfikacji z powodu braku innych relacji. Orlik podawał zniszczenie 7 czołgów, jednakże ta liczba jest zapewne zawyżona, zwłaszcza, że ogień do czołgów prowadziła także polska artyleria (według polskich relacji, Niemcy utracili wówczas ogółem ok. 20 czołgów)[uwaga 4c]. Zginął wówczas m.in. dowódca kompanii Pz.Abt.65 kapitan von Kriegsheim. Co najmniej dwie tankietki z nkm następnie dotarły do Warszawy i brały udział w końcowej fazie jej obrony, lecz bez znanych sukcesów. Brak jest informacji o działaniach tankietek z działkami ze składu II plutonu tego dywizjonu. Podawane są informacje, że pozostałe pojazdy II plutonu zniszczono około 18 września w Puszczy Kampinoskiej z braku paliwa, lecz nie wiadomo, czy były pomiędzy nimi tankietki z działkami[uwaga 5]. W końcowym okresie walk dywizjonu zlewano benzynę do najcenniejszych pojazdów, a także kilkakrotnie wykorzystywano benzynę ze zniszczonych pojazdów niemieckich.

Poza wymienionymi starciami z bronią pancerną, warto dodać, że 71. Dywizjon Pancerny walczył od pierwszego dnia wojny, początkowo w rejonie LesznaW, a 2 września wspierał polskich żołnierzy w krótkim wypadzie na terytorium niemieckie, podczas którego jego tankietki walczyły z oddziałami straży granicznej (Grenzwachtu) we wsi Geyersdorf (ob. Dębowa ŁękaW). Od 7 września Dywizjon brał udział w bitwie nad BzurąW w rejonie ŁęczycyW, ZdunówW i GłownaW. Tankietka z nkm Władysław Tritta m.in. ostrzelała wraz z dwoma samochodami pancernymi wz.34 z działkami niemiecką kolumnę zmotoryzowaną, broniąc podejścia do mostu nad Słudwią ok. 7 września.

81 Dywizjon Pancerny

Czołgi 81. Dywizjonu Pancernego walczyły w "korytarzu pomorskim" na północy. 1 września działały w okolicy ChojnicW, w tym ostrzelały ciężarówki z piechotą pod Nową CerkwiąW. 3 września, wydostając się z okrążenia w Borach Tucholskich, dywizjon walczył z czołgami z 6 Pułku Pancernego (3 PzDiv) w rejonie wsi Polskie ŁąkiW i pod ŚwieciemW, tracąc ogółem 4 tankietki. Nie są znane szczegóły udziału w walkach tankietek z działkami, lecz wiadomo, że jedna z nich została 4 września odesłana na tyły do Włocławka z powodu zatarcia silnika (prawdopodobnie ta tankietka została później przejęta przez 71. Dywizjon). Do 6 września wszystkie wyeksploatowane pojazdy dywizjonu znajdowały się w kiepskim stanie technicznym, a dwie ostatnie tankietki z nkm-ami uległy tego dnia awariom na patrolu i były ściągniete samochodami. Pozostałości oddziału, z 6 tankietkami, odesłano na tyły (przez Kutno i Warszawę do ŁuckaW) dla reorganizacji, która nie nastąpiła. Dywizjon nie używał już swoich tankietek w akcji, a dwie ostatnie naprawione TK-3 (z km-ami) zostały wycofane na Węgry. Nie wiadomo, co się stało z tankietkami TKS z nkm-ami. Według M. Żebrowskiego, 81. Dywizjon miał ogółem tylko 3 tankietki z nkm-ami i 150 sztuk amunicji do nich[uwaga 2]. Dowódca jednej z nich, pchor. Adam Byrzykowski, został odznaczony Krzyżem Walecznych[7].

Brygady zmotoryzowane

W pozostałych jednostkach tankietki z działkami niewątpliwie również były aktywnie używane, jednak brak jest co do ich użycia konkretnych informacji. Tankietki 10. Brygady Kawalerii (zmotoryzowanej) przyczyniły się do udanych walk opóźniających Brygady podczas pierwszych dni kampanii, w Beskidzie Sądeckim i Wyspowym, przeciw oddziałom dwóch dywizji pancernych (2 PzDiv i 4 LeDiv). Tankietki brygady zadebiutowały bojowo 1 września pod JordanowemW, a w kolejnych dniach walczyły m.in. pod DobczycamiW, TymbarkiemW, Nowym WiśniczemW. Tankietki z działkami zapewne były odpowiedzialne za część pojazdów wroga zniszczonych przez żołnierzy brygady, aczkolwiek wyraźne informacje na ten temat są podawane tylko odnośnie boju pod AlbigowąW 9 września, gdzie tankietki 101. Kompanii zniszczyły kilka czołgów, przyczyniając się do powstrzymania niemieckiego natarcia. Pozostałe tankietki dywizjonu rozpoznawczego wcielono 13 września do 101. Kompanii. W dniach 15-17 września tankietki Brygady wspierały udane natarcie na wieś Zboiska pod Lwowem, nie walcząc jednak przeciw broni pancernej. Cztery ocalałe tankietki z działkami zostały wycofane wraz z Brygadą na Węgry 19 września, gdzie zostały następnie internowane.

Warszawska Brygada Pancerno-Motorowa walczyła od drugiego tygodnia września w centralnej i wschodniej Polsce. Tankietki jej dywizjonu rozpoznawczego poniosły ciężkie straty 6 (lub 7) pojazdów w walkach pod LipskiemW 10 września przeciwko 15. Pułkowi Zmotoryzowanemu, lecz brak informacji w literaturze, czy tankietki z działkami brały w nich udział. 13 września tankietki 11. Kompanii wzięły udział w nieudanym ataku na przyczółek w AnnopoluW. Na pewno tankietki z działkami uczestniczyły w ostatniej bitwie brygady o Tomaszów Lubelski w dniach 18-19 września 1939, w której polskie oddziały nie zdołały przebić się przez niemiecką obronę w kierunku Lwowa i utraciły wszystkie pojazdy (dowódca jednej z nich, Stanisław Żak, został przedstawiony do Krzyża Walecznych[2]).

Pozostałe jednostki

Znane są zdjęcia przynajmniej 11 tankietek TKS z nkm zniszczonych lub porzuconych w 1939 roku oraz 4 ewakuowanych na Węgry, co daje większość użytych pojazdów. Ich identyfikacja jednak jest na ogół niemożliwa. Jak wspomniano wyżej, tankietki TKS z działkami posiadał zapewne 51. Dywizjon Pancerny Krakowskiej BK, z którego najprawdopodobniej pochodzi szeroko obfotografowany TKS porzucony w miejscowości GózdW na drodze Kielce – Skarżysko-Kamienna, ewidentnie uszkodzony podczas walk 51. Dywizjonu 7 września w tym rejonie (zobacz w galerii poniżej). Przy tym, w okolicznych gospodarstwach odnaleziono osłonę jarzma nkm z tego wozu. Fakt posiadania przez 51. Dywizjon tankietek z działkami mógłby tłumaczyć kilka czołgów niemieckich zniszczonych według M. Żebrowskiego podczas walk dywizjonu 1-2 września w rejonie WoźnikiW – KoziegłowyW. Nie jest natomiast jasne, z jakiego pododdziału mogła pochodzić tankietka TKS z działkiem porzucona pod Tarnawatką koło Tomaszowa Lubelskiego[uwaga 3].

Tankietki z działkami posiadała także sformowana w toku kampanii Grupa Pancerno-Motorowa Dowództwa Obrony Warszawy, jednakże przybyły one pod koniec obrony (ok. 20-22 września) i według relacji, nie odniosły sukcesów (być może nie miały okazji, do walki z bronią pancerną jednak brak jest w ogóle relacji o ich wykorzystaniu). Istnieje fotografia sprzętu zgromadzonego na Wybrzeżu Kościuszkowskim po kapitulacji Warszawy, na której widoczne są przynajmniej dwie tankietki uzbrojone w nkm-y. Jedna z nich, jak wiadomo, przybyła 20 września lub niedługo potem z I plutonu czołgów 71. Dywizjonu Pancernego, natomiast nie jest znane pochodzenie drugiej (prawdopodobnie z tego samego oddziału)[uwaga 6].

Poza czterema tankietkami z nkm z 10. Brygady Kawalerii internowanymi na Węgrzech, pozostałe zostały przejęte przez Niemców, na ogół zniszczone lub uszkodzone. Ich użycie przez Niemców nie jest bliżej znane, aczkolwiek istnieje kilka zdjęć tankietki (tankietek?) z nkm i niemieckimi modyfikacjami, jak reflektory, w niemieckiej służbie. Jednakże, polskie tankietki generalnie były przez Niemców używane jedynie do zadań policyjnych i przeciwpartyzanckich, gdzie nkm-y były mniej przydatne. Węgrzy wcielili ogółem 7 internowanych TKS-ów do służby, lecz węgierskie publikacje nie wspominają o tankietkach z działkami i jako uzbrojenie polskich tankietek podają karabin maszynowy.

* * *

Garstka TKS-ów uzbrojonych w nkm 20 mm była jedynymi z polskich tankietek, które mogły walczyć skutecznie z niemiecką bronią pancerną. Ich pociski mogły w sprzyjających warunkach, zwłaszcza na najczęstszych odległościach walki, przebić pancerz praktycznie wszystkich ówczesnych niemieckich (i radzieckich) czołgów, w tym „ciężkich” PzKpfw IV. Analogiczne uzbrojenie miał zresztą podstawowy niemiecki czołg kampanii – PzKpfw II. Inną sprawą jest, że z uwagi na niewielki kaliber, nie wszystkie trafienia, a nawet przebicia były groźne dla czołgu – czasem mogły nie uszkodzić istotnych elementów lub nie trafić załogi. Rzadko też powodowały jego bezpowrotną utratę, aczkolwiek w bitwie z reguły wystarczające było unieruchomienie lub obezwładnienie czołgu. Podobnie, jak w przypadku innych tankietek, ich możliwości limitowało słabe opancerzenie, wrażliwe na wszystkie środki przeciwpancerne. Pewnym problemem w ich wypadku było zaopatrzenie w mało rozpowszechnioną amunicję. Istnieje wprawdzie relacja E. Orlika i sugestie w innych relacjach o stosowaniu zdobycznej amunicji niemieckiej, która miała pasować do polskich działek, jednak taka możliwość, chociaż prawdopodobna, nie została jak na razie z pewnością potwierdzona[uwaga 7].

W sytuacji słabego wyposażenia polskiej armii w pojazdy bojowe mogące zwalczać broń pancerną wroga, co wynikało ze względów finansowych, a także ograniczonych mocy produkcyjnych polskich zakładów przy dążeniu do samowystarczalności, przezbrojenie tankietek w działka automatyczne było właściwym krokiem, pozwalającym na radykalne zwiększenie ich wartości bojowej. Wobec niemożności szybkiego znaczącego zwiększenia liczby posiadanych czołgów lekkich, program przezbrojenia tankietek pozwalał na szybkie (przynajmniej w teorii) i stosunkowo tanie podwojenie liczby pojazdów pancernych mogących walczyć z bronią pancerną, przez „zagospodarowanie” przynajmniej 150 z istniejących mało wartościowych tankietek. Koszt przezbrojenia wynosił wprawdzie ponad ⅔ pierwotnej ceny tankietki, lecz było to i tak ponad sześć razy mniej od ceny nowego czołgu 7TP. Niestety, mimo wczesnego dostrzeżenia celowości takiego uzbrojenia tankietek, program ten był początkowo realizowany powoli, a następnie borykał się z różnymi opóźnieniami, związanymi z wdrażaniem do produkcji nowych konstrukcji, co skutkowało zbyt małą ilością przezbrojonych pojazdów. Te, które ukończono, pojawiły się dosłownie „za pięć dwunasta” przed wojną. Dzięki sporej ruchliwości i małej sylwetce, uzyskano w ten sposób wartościowe niszczyciele czołgów, przynajmniej jak na warunki 1939 roku (nie były one oczywiście niszczycielami czołgów w rozumieniu samobieżnych dział przeciwpancernych i nie takie było ich przeznaczenie i organizacja, lecz pewna analogia wydaje się uprawniona). Dopiero po doświadczeniach kampanii w Polsce (w tym zetknięciu się z karabinami przeciwpancernymi wz.35), Niemcy dopancerzyli swoje czołgi, czyniąc je mniej wrażliwymi na pociski kalibru 20 mm.

Warto zwrócić uwagę, że polskie tankietki były w tym czasie jedynymi pojazdami tego rodzaju na świecie – jedynie Włosi montowali samopowtarzalne działka 20 mm Solothurn w swoich tankietkach L3 (CV-33/35), lecz dopiero od 1940 roku (przynajmniej jedną tankietkę uzbrojono prowizorycznie w działko Breda podczas wojny domowej w Hiszpanii). Inną kwestią jest, że jedynie w Polsce i Włoszech bezwieżowe i ogólnie mało wartościowe tankietki stanowiły podstawę wojsk pancernych... Istniały również co prawda czechosłowackie eksportowe tankietki Skoda S-Id, uzbrojone w działko 37 mm, lecz były to już pojazdy większe, stanowiące w istocie działa samobieżne (zakupione jedynie przez Jugosławię). Do takiej samej klasy należy też odnieść francuskie małoseryjne pojazdy Renault AMR-35 ZT-3, uzbrojone w działko 25 mm, na podwoziu czołgu rozpoznawczego.




Galeria:


Powyżej i poniżej: seria fotografii porzuconej tankietki TKS z działkiem, w miejscowości zidentyfikowanej jako Gózd (zob. forum dws), na drodze Kielce – Skarżysko-Kamienna, co wskazuje na 51. Dywizjon Pancerny (zdjęcie satelitarne, obecny widok - po prawej stronie drogi).
Na zdjęciu po prawej poniżej widoczne przesunięte umiejscowienie peryskopu oraz tulejki chorągiewki sygnalizacyjnej.
Lewe zdjęcie poniżej: najwcześniejsze, z nieusuniętym nkm-em (z kolekcji Krzysztofa Kuryłowicza).

  Dalsze zdjęcia



Poniżej: TKS uzbrojony w nkm zniszczony w Tarnawatce, na szosie Tomaszów Lubelski – Zamość (zidentyfikowaliśmy prawdopodobne miejsce, widok obecny – po prawej stronie drogi). Tankietka mogła należeć do Warszawskiej Brygady Pancerno-Motorowej, walczącej pod Tomaszowem Lubelskim, aczkolwiek nie jest to pewne[notka 3]. Na pierwszym zdjęciu tankietka zapewne wciąż się pali. Na dalszych zdjęciach jej działko zostało wymontowane i została zepchnięta do rowu.



Po lewej: tankietka TKS z nkm zdobyta i transportowana przez Niemców na przyczepie Sd.Ah 115.
  Po prawej: tankietka z nkm, być może z 71. Dywizjonu Pancernego (najwyraźniej ta sama, co na pierwszym zdjęciu w sekcji "użycie bojowe") holowana przez ciągnik C4P, wraz z ciągnikiem C2P po upadku Warszawy.

Powyżej i poniżej zdjęcia tankietek (tankietki?) TKS z działkiem w niemieckiej służbie, z niemieckimi modyfikacjami, jak reflektory na błotnikach. Wydają się one także przemalowane w jednolity kolor szary (Panzergrau). Nietypowy jest brak stosowanych na niemieckich pojazdach, w tym zdobycznych TKS-ach, oznaczeń państwowych – krzyży (mogły być używane przez jakąś formację porządkową). Na lewym górnym zdjęciu, na drugim planie widoczne przyczepki do tankietek (wydają się francuskie - zdobyte w 1940 roku?).

TKS z nkm, autor: Thierry Vallet

Rysunki TKS z działkiem, autor P. Sembrat [2].



Dalsze części:



Uwagi:

1. W niektórych publikacjach wyrażane są wątpliwości, czy 10.BK ostatecznie otrzymała wszystkie etatowe osiem tankietek, czy tylko cztery. W szczególności Marian Żebrowski "Zarys historii polskiej broni pancernej"[7] podaje, że pododdziały Brygady miały łącznie tylko cztery takie tankietki (po jedną na pluton). 2. Batalion Pancerny otrzymał jednak 8 tankietek pierwszej serii z wyraźnym przeznaczeniem przez Dowództwo Broni Pancernych dla 10. Brygady Kawalerii – aczkolwiek według rozkazu, 4 miały być przydzielone dla szwadronu tankietek dywizjonu rozpoznawczego, a 4 rozdzielone pomiędzy dwa plutony czołgów w pułkach kawalerii, do których utworzenia ostatecznie nie doszło (podobnie miały być przydzielone tankietki w Warszawskiej Brygadzie Pancerno-Motorowej). Docelowo zamierzano utworzyć wspomniane plutony i zwiększyć liczbę tankietek z działkami do 12 w każdej z brygad. Można założyć, że zamiast plutonów pułkowych, 4 tankietki z działkami znalazły się w mobilizowanej przez 2. Batalion i przydzielonej do brygady 101. Kompanii Czołgów Rozpoznawczych, zwłaszcza, że batalion ten nie mobilizował innych oddziałów tankietek. Zdaniem N. Bączyka[4], nie istniały przeszkody formalne i techniczne, istniały zaś konkretne rozkazy, aby we wrześniu 1939 r. 10.BK miała komplet 8 TKS z działkami. Brygada doprowadziła na Węgry 4 TKS z działkami, co z jednej strony wskazuje na taką akurat ich liczbę, ale z drugiej może sugerować, że mogło być ich więcej, biorąc pod uwagę trudne do uniknięcia straty bojowe i niebojowe.

2. Marian Żebrowski w "Zarysie historii polskiej broni pancernej"[7] podał, że 81. Dywizjon miał tylko 3 TKS z nkm i tyle TK-3 odesłał do przezbrojenia (s.335). Należy mieć na uwadze, że źródło to ma charakter przyczynkowy i powstawało na emigracji, chociaż działania 81. Dywizjonu są tam stosunkowo szczegółowo opisane. Według jednakże J. Ledwocha, o 3 czołgach w 81. Dywizjonie mówią też inne relacje. Kwestia ta nie jest jasna, gdyż 8. Batalion Pancerny powinien posiadać 4 TKS z działkami przekazane przez WBP-M - chyba, żeby czwarty trafił do innego mobilizowanego oddziału (81. lub 82. Samodzielnej Kompanii Czołgów Rozpoznawczych?). Niewykluczone, że tankietka przejęta przez 71. Dywizjon z transportu na stacji Jackowice 9 września była czwartą tankietką wysłaną dla 81. Dywizjonu, a nie tankietką z zatartym silnikiem odesłaną przez ten dywizjon. Należy zauważyć na marginesie, że kpr. Roman Nawrocki w liście z 1979 roku (zob. uwaga 4) napisał, że według niego 71. Dywizjon miał tylko dwie tankietki z nkm, mimo że jego macierzysty 1. Batalion Pancerny także powinien otrzymać 4 TKS z działkami. Pamięć może jednak być w tym przypadku zawodna, zwłaszcza 40 lat po wojnie.

3. Pewne wątpliwości budzi przynależność tankietki z działkiem zniszczonej na szosie w Tarnawatce (na północ od Tomaszowa Lubelskiego), skierowanej w kierunku na północ (na Zamość), biorąc pod uwagę, że oddziały Warszawskiej Brygady Pancerno-Motorowej walczyły na północny zachód od Tomaszowa Lubelskiego i starały się przebić na południe. W grę teoretycznie może wchodzić także działający na północ od Tomaszowa 91. Dywizjon Pancerny lub niewymieniany wśród jednostek mogących posiadać tankietki z nkm-ami, 61. Dywizjon Pancerny, aczkolwiek brak jest w literaturze informacji o ich walkach konkretnie w Tarnawatce i ewentualnych stratach tamże.

4a. Z artykułów Janusza Magnuskiego opartych na relacjach Edmunda Romana Orlika ("Orlik atakuje pierwszy" w Za Wolność i Lud nr 20/1978 i "Bój pod Sierakowem" w nr 39/1979) i powtórzonych częściowo w późniejszej książce "Karaluchy przeciw panzerom" (1995), wynika utrwalona obecnie wersja, że Orlik dowodził tankietką z nkm-em 14 września pod Brochowem (unieruchamiając 3 czołgi), 18 września pod Pociechą (niszcząc samodzielnie 3 czołgi) i 19 września pod Sierakowem (unieruchamiając 7 czołgów), oraz doprowadził tę tankietkę jako jedyną z 71. Dywizjonu do Warszawy. Na temat walk pod Brochowem i w Warszawie zamieszczono przy tym jedynie krótkie wzmianki.
  W liście do redakcji ZWiL z 1979 roku jednakże kpr. Roman Nawrocki napisał, że to on w drugiej dekadzie września objął dowództwo tankietki z nkm po rannym kapralu Pachockim i dowodził nią w boju o Brochów, unieruchamiając dwa czołgi i ostrzeliwując trzeci z nieznanym skutkiem, a Orlik miał dowodzić w tym boju zwykłą tankietką, uzbrojoną w km (z kierowcą Bronisławem Zakrzewskim), zajmując stanowisko po prawej stronie Nawrockiego. Ogółem w boju tym brały udział według niego trzy tankietki, z tego tylko jego uzbrojona w nkm (Orlik nie wypowiadał się co do innych czołgów). Podał dalej, że następnie doprowadził swoją tankietkę z nkm do Warszawy i dowodził nią tam (bez sukcesów, a po kapitulacji wyrzucił zamek nkm-u i rozbił celownik), natomiast Orlik doprowadził swoją tankietkę, jako drugą z 71. Dywizjonu, w straży tylnej (Nawrocki nie podał, jak była uzbrojona). Kwestii tej nie udało się jak dotąd rozstrzygnąć, aczkolwiek szczątkowa tylko relacja Orlika na temat Brochowa, pojawienie się relacji Nawrockiego w odpowiedzi na artykuły i kwestionowanie tylko części elementów wskazywanych przez Orlika, przemawia za jej prawdziwością – chociaż Nawrocki mógł również źle pamiętać po 40 latach, jaką tankietkę miał Orlik.
  Zamieszanie odnośnie walki pod Brochowem zwiększa dość szczegółowa relacja plut. Władysława Tritta do wniosku odznaczeniowego (ujawniona publicznie po raz pierwszy na naszej stronie podczas aktualizacji w 2018 roku). Zgodnie z nią, pluton pod Brochowem liczył 6 czołgów z km(!) i 2 czołgi z działkami. Według swojej relacji, osłaniając tankietki forsujące rzekę, Tritt uszkodził z nkm-u trzy czołgi znajdujące się na drugim brzegu, i zmusił inne do odwrotu. Relacja ta "zostawia miejsce" na drugą tankietkę z nkm-em, obsługiwaną przez Nawrockiego lub Orlika. Może relacje dotyczą innych elementów starcia? (Nawrocki nie wspomina nic o strzelaniu przez rzekę, a tankietki miały według niego podjąć następnie próbę zbliżenia się do unieruchomionych czołgów w celu zabrania jeńców, co wskazuje, że były na tym samym brzegu, co przeciwnik). Być może też obie tankietki ostrzeliwały te same cele. Warto zauważyć, że inny uczestnik walki K. Nowakowski napisał w liczbie mnogiej o "naszych wozach z nkm". Dywizjon powinien był mieć na tym etapie od 3 do 5 tak uzbrojonych wozów, które powinny zostać użyte w walce. Co jednak dziwne, Orlika, Nawrockiego, Tritta i Nowakowskiego zabrakło wśród 20 żołnierzy 71. Dywizjonu imiennie wyróżnionych za bój pod Brochowem we wspomnieniach gen. Abrahama opublikowanych w 1966 (są tam wymienieni m.in. Stanisław Pachocki i Mieczysław Łopatka - M. Żebrowski "Zarys..."). Z drugiej strony, W. Tritt został w 1972 r. odznaczony orderem Virtuti Militari V klasy, m.in. za udział w starciu pod Brochowem jako dowódca półplutonu TKS i "unieszkodliwienie" przez niego z nkm "kilku" czołgów (zob. więcej w uwadze 4b poniżej).

Szkic potyczki pod Pociechą 18 września 1939 r. według Edmunda R. Orlika[1].
PzKpfw IVB zniszczony przez tankietki z nkm  pod Pociechą
Prawdopodobny wrak PzKpfw IVB z 11. Pułku Pancernego, zniszczonego przez tankietki z nkm pod Pociechą.

4b. Kwestia przebiegu i uczestników najbardziej znanego starcia pod Pociechą budzi również wątpliwości. Za pracami Janusza Magnuskiego ("Orlik atakuje pierwszy" w Za Wolność i Lud nr 20/1978 i książka "Karaluchy przeciw panzerom", 1995 – patrz uwaga [4a] wyżej) utrwalony został mocno zbeletryzowany opis starcia, w którym Edmund Roman Orlik miał przygotować zasadzkę na bezpośredni(!) ustny rozkaz dowódcy brygady gen. AbrahamaW, i samodzielnie zniszczyć trzy czołgi niemieckie, dowodząc jedyną tankietką z nkm. Niestety, relacje te nie są znane w oryginalnej postaci, lecz stały się podstawą do zbeletryzowanej sugestywnej narracji autora. Zniszczenie przez Orlika samodzielnie w leśnym starciu trzech czołgów niemieckich po raz pierwszy opisywał wcześniejszy artykuł J. Magnuskiego "W walce z pancerną nawałą" (ZWiL 39/1977) oparty na relacji ppor. Romana Okuszki, który słyszał o tym od Orlika podczas obrony Warszawy – co samo w sobie powoduje ryzyko zniekształceń i "koloryzowania". W relacji tej podano także szczegóły o wyciągnięciu z czołgu zwłok księcia von Ratibor i sprawdzeniu jego dokumentów. W pierwszych artykułach Magnuski podawał, że kierowcą tankietki Orlika był pchor. Kazimierz Nowakowski. Według R. Szubańskiego, sam Nowakowski w swojej relacji potwierdził fakt zniszczenia przez tankietki 3 czołgów pod Pociechą, nie wspominając jednak imiennie o Orliku (z samej publikacji też nie wynika, w jakim charakterze w starciu uczestniczył Nowakowski – prosimy o kontakt, jeśli ktoś ma dostęp do jego relacji lub szersze informacje na ten temat). Można dodać, że nie są dokładnie ustalone unieruchomione czołgi i stopień uszkodzenia dwóch z nich – za pracami Magnuskiego przyjęto, że Polacy walczyli z trzema czołgami PzKpfw-35(t) (w istocie oznaczanymi do początku 1940 roku jako LTM 35), jednakże jest to zapewne domysł autora, wynikający z wyposażenia dywizji. Prawdopodobnie spalonym czołgiem był PzKpfw IVB, którego wrak Niemcy uwiecznili na kilku zdjęciach (wg J. Ledwocha, nr fabryczny 1057). Lżej uszkodzone mogły być później ewakuowane i naprawione.

Zdziwienie musi budzić, że powstały na emigracji "Zarys historii polskiej broni pancernej" M. Żebrowskiego (s.297) w ogóle nie wymienia nazwisk Orlika, Nawrockiego ani Nowakowskiego w rozdziale dotyczącym 71. Dywizjonu (może znaczenie miał fakt, że byli oni podoficerami rezerwy, którzy dołączyli podczas mobilizacji, mniej znanymi kadrze?...) Podaje on natomiast, że w starciu pod Pociechą brał udział I pluton pod dowództwem por. Bronisława Kalinowskiego (dowódca I plutonu, a następnie szwadronu tankietek) i uczestniczyli w nim "kpr. Tritt, kpr. Pachocki i plut. Łopatka". Nazwisk Orlika, Nawrockiego i Nowakowskiego (ale też Tritta) brak też w cytowanym tamże rozkazie z 28 września 1939 zbiorowej Brygady Kawalerii o odznaczeniach dla żołnierzy 71. Dywizjonu za kampanię, natomiast Krzyże Walecznych otrzymali wówczas m.in. kpr. Pachocki i plut. Łopatka. Można dodać, że Nawrocki w swoim liście nie wiedział nic na temat starcia pod Pociechą, gdyż został wtedy odkomenderowany do kolumny artylerii.

Z drugiej strony, już w 1964 roku swój opis starcia pod Pociechą opisał w liście do władz PRL plut. Władysław Tritt, po czym opublikował go w liście do Kulis - Ekspressu Wieczornego z 4 XII 1966 (zacytowany omyłkowo jako Pritt). Podał on, że dowodził podczas kampanii tankietką z nkm-em oraz półplutonem, a w starciu pod Pociechą brały udział trzy TKS z nkm-ami, wysłane na rozkaz przekazany przez gońca od gen. Abrahama. Tritt sam trafił dwa czołgi, a trzeci zniszczono wspólnie. Według niego, Niemcy mieli mówić, że w płonącym czołgu został generał, którego później skojarzył ze śmiercią generała von FritschW, a z czołgu został wyciągnięty przez kierowcę tankietki płaszcz generalski. Jest to niewiarygodne jeśli chodzi o śmierć generała, jednakże sam opis jest bliźniaczo podobny do relacji Orlika według Okuszki, że Niemcy mieli mówić, że w czołgu został "ich kapitan". Podkreślić należy, że Władysław Tritt został w 1972 r. odznaczony orderem Virtuti Militari V klasy, a wniosek, w którym jest mowa o zniszczeniu przez niego 3 czołgów w Puszczy Kampinoskiej, podpisali w 1968 roku: dowódca szwadronu tankietek 71. Dywizjonu B. Kalinowski i zastępca dowódcy Dywizjonu kpt. Rose, a zaopiniował pozytywnie gen. Abraham... Można wobec tego wersję tę uznać za potwierdzoną "oficjalnie" (okoliczności te opisano po raz pierwszy szerzej na naszej stronie, podczas aktualizacji w 2018 r., dzięki pomocy p. Lecha Tritta – syna). Sam Orlik wprawdzie został odznaczony w 1979 roku orderem Virtuti Militari V klasy, jednakże odznaczenie to "nadał" mu samozwańczy i nie uznawany przez władze emigracyjne ani III RP "prezydent na wychodźstwie" Juliusz Nowina-SokolnickiW, niewątpliwie po artykułach Magnuskiego.
    W relacji sporządzonej do wniosku, W. Tritt podał, że on jako pierwszy zajął stanowisko za dużym mrowiskiem i trafił dwa czołgi, a pozostałe tankietki wjechały w zagłębienie i nie mogły tak szybko zająć stanowisk (wydaje się mimo to, że nie można wykluczyć ostrzeliwania tych samych celów także przez inne tankietki, na których się nie skupiał). Podał on dalej, że kawalerzyści podciągnęli działko ppanc, lecz gdy zajmowało stanowisko, trzeci czołg ruszył i wywrócił je, po czym został "wspólnie przez wszystkich unieszkodliwiony". Wypada na marginesie wyrazić żal, że w większości relacji ich uczestnicy nie wspominają nazwisk swoich członków załogi i kolegów biorących udział w walkach... W starciu miał jedynie zostać lekko ranny odłamkiem plut. Pachocki (według Nawrockiego jednak został on ranny jeszcze przez walką o Brochów – możliwa jest rana i powrót do służby, lub złe umiejscowienie tego faktu w czasie przez Tritta – może zamiast Pachockiego walczył pod Pociechą Orlik?...) Dodać należy, że o zlaniu paliwa przed walką do trzech pozostałych tankietek z nkm-ami pisał już w części książek R. Szubański ("Początek pancernego szlaku", 1980 i "Pancerne boje września", 2009 – nie wiadomo na podstawie jakich źródeł), aczkolwiek podawał on tam, że zniszczono pod Pociechą dwa czołgi niemieckie.

Opisywane są też inne wersje starcia pod Pociechą, w których do zniszczenia czołgów niemieckich pretendują także działka ppanc i karabiny ppanc ułanów. Według wspomnień gen. Abrahama, starszy ułan Adam Furman z działka ppanc "z najbliższej odległości celnym strzałem zapalił i zniszczył nadjeżdżający wprost na niego czołg. Dalsze dwa czołgi zniszczył pluton TKS i nasze niezawodne rusznice przeciwpancerne. Załogi czołgów spaliły się. Wśród poległych zidentyfikowano dowódcę pododziału leutnanta prinza von Ratibor." Generał jednak niewątpliwie nie był świadkiem starcia. Wspominano też w literaturze o ataku ułanów granatami na niemiecki oddział zmotoryzowany na postoju na poboczu drogi leśnej i zniszczeniu 3 czołgów i kilku samochodów z amunicją. Mogło to dotyczyć jednakże innego starcia w tym rejonie.

Podsumowując, wydaje się, że nie ulega wątpliwości, że w starciu pod Pociechą brały udział trzy tankietki uzbrojone w działka, z tego jedna dowodzona przez W. Tritta, prawdopodobnie druga Pachockiego lub Łopatki i być może trzecia Orlika z kierowcą Nowakowskim, oraz działko przeciwpancerne. Nie jest znana funkcja plut. Łopatki w załodze. Trudno ocenić, w jakim stopniu do niewątpliwego unieruchomienia trzech czołgów przyczynili się uczestnicy starcia, zwłaszcza biorąc pod uwagę, że nie każde przebicie pancerza pociskiem 20 mm obezwładniało czołg. Wersja Orlika o samodzielnym zniszczeniu trzech czołgów i ustnym rozkazie gen. Abrahama jest jednak całkowicie niewiarygodna. Dokładny szkic starcia autorstwa Orlika (powyżej obok) wskazuje na to, że jego autor zapewne brał w nim udział, mimo przekłamań w nim zawartych co do roli innych tankietek i niespójności z relacją W. Tritta. Mało prawdopodobne jest też, żeby Orlik całkiem bezpodstawnie przypisywał sobie udział w starciu, zwłaszcza że miał mówić o tym Okuszce już podczas oblężenia Warszawy. Warto jednak zauważyć, że relacja Orlika powstała kilkanaście lat po relacjach W. Tritta, prawie 40 lat po opisywanych zdarzeniach (co niewątpliwie sprzyja przekłamaniom), a także po śmierci gen. Abrahama (w 1976 roku)... Mogła też zostać "dostosowana" do tego, co pamiętał i pierwotnie przekazał Magnuskiemu "z drugiej ręki" Okuszko.

4c. Warto zauważyć, że nikt oprócz Orlika nie "przyznaje się" do udziału w boju 19 września pod Sierakowem – z drugiej strony brak jest jakichkolwiek innych możliwości jego weryfikacji. Jego zbeletryzowany opis zawarty jest tylko we wspomnianych w uwadze [4a] powyżej pracach Janusza Magnuskiego. W starciu z ułanami wspieranymi przez artylerię II/7 dak i działka ppanc niemieckie czołgi poniosły wówczas dość dotkliwe straty. Zastanawiające, dlaczego w starciu, oprócz Nawrockiego (odkomenderowanego wówczas do kolummy artylerii), nie brał udziału Tritt, który o tym nie wspomina. Fakt rzucenia do walki przez gen. Abrahama tankietek potwierdza jednak także relacja rtm. Zbigniewa Szacherskiego z kawalerii, cytowana przez Magnuskiego. W każdym razie, biorąc pod uwagę wszystkie omówione powyżej niejasności co do wiarygodności Orlika, oraz powszechnie znaną tendencję do świadomego lub nieświadomego zawyżania w raportach strat wroga, mało wiarygodna jest liczba 7 czołgów zniszczonych tam przez jedną tankietkę, chociaż niewykluczone, że mogła unieruchomić i uszkodzić kilka z nich.

5. Nie jest też do końca jasna kwestia tankietek 71. Dywizjonu porzuconych z braku paliwa. R. Szubański w swojej zasadniczej pozycji "Polska broń pancerna w 1939 roku" podawał, że porzucono z braku paliwa tankietki II plutonu ppor. J. Dąbrowskiego, a Orlik walczył w I plutonie, jednakże w innych książkach podawał informacje odwrotne, że porzucono tankietki I plutonu i przypisał Orlika do II plutonu (prawdopodobnie to starszy błąd, nieskorygowany w nowszej pozycji "Pancerne boje września" z 2009). Również M. Żebrowski napisał, że do Warszawy dotarły tankietki plutonu Dąbrowskiego. Brak jest w istocie w publikacjach jednoznacznego potwierdzenia, w którym plutonie służyli Orlik i Nawrocki, jednakże wszystko przemawia za tym, że w I plutonie por. Kalinowskiego. Zamieszanie może wynikać z faktu, że ppor. Dąbrowski walczył podczas obrony Warszawy (ale niekoniecznie z czołgami "swojego" plutonu?). Zobacz też uwagę 6 poniżej.

6. Prawdopodobne jest, że do stolicy dotarły dwie tankietki z działkami z 71. Dywizjonu Pancernego, Orlika i Nawrockiego, lub mogła tam trafić inna tankietka z jego II plutonu, o którego działaniach w ogóle niewiele wiadomo (być może działały razem pod koniec kampanii?). Inna relacja W. Tritta sugeruje, że do Warszawy dotarły cztery tankietki z 71. Dywizjonu, chociaż bez szczegółów co do ich uzbrojenia i nie wynika z niej jednoznacznie, że sam doprowadził swój czołg.
  Teoretycznie jedna lub dwie tankietki z nkm-ami mogły być przejęte z 81. Dywizjonu Pancernego, który na szlaku odwrotu 8 września przebywał w Warszawie (R. Szubański podaje, że posiadał on wcześniej 6, a później nadal 5 tankietek). Być może w Warszawie mogły się znaleźć tankietki, których przezbrajania nie zakończono w Ursusie w chwili wybuchu wojny, o ile takie były i nie zostały wysłane do innych jednostek, jak WBP-M. Podane możliwości to jednak spekulacje. Należy zaznaczyć, że przynajmniej w chwili sformowania Grupy Pancerno-Motorowej (5 września) w jej składzie podawano tylko 13 tankietek z km-ami.

7. O użyciu niemieckiej amunicji napisał J. Magnuski według relacji E. Orlika, lecz brak jest jednoznacznego potwierdzenia takiej możliwości. Wprawdzie polska amunicja była wzorowana na "długim" naboju Solothurn 20x138 mm zaadaptowanym przez Niemców, lecz różniła się nieco dłuższą łuską 140 mm i innymi drobnymi różnicami wymiarowymi. Różnice tego rzędu, przy podobnym kształcie łuski, mogły nie uniemożliwiać wykorzystania niemieckiej amunicji w polskich działkach, chociaż raczej nie na odwrót. Nie jest przy tym znana kwestia celności. Roman Nawrocki w swoim liście nie potwierdził użycia niemieckiej amunicji, twierdząc, że znalazł skrzynki z amunicją zakopywane przez polskiego żołnierza. Co jednak ciekawe, w późniejszym artykule w jednym z tabloidów, opartym na wspomnieniach Nawrockiego, jest sugestia, że uzupełnił amunicję (razem z paliwem) z niemieckiego czołgu. Nieprecyzyjna sugestia o zaopatrywaniu się w zdobyczną amunicję wynika też z relacji W. Tritta. Na marginesie można dodać, że polscy czołgiści uzupełniali w tym czasie paliwo z porzuconych lub rozbitych niemieckich wozów.


Główne źródła:

1. Janusz Magnuski: Karaluchy przeciw panzerom, Pelta; Warszawa 1995
2. Leszek Komuda: Przeciwpancerne tankietki, "Militaria" Rok 1 Nr 3 i Nr 4.
3.
4. Leszek Komuda, Norbert Bączyk: Niszczyciel czołgów po polsku, "Nowa Technika Wojskowa" numer specjalny 6 (3/2009).
5. Rajmund Szubański: Polska broń pancerna w 1939 roku; Warszawa 2004
6. Mirosław Zientarzewski: Przeciwpancerne tekaesy, "Militaria i Fakty" 2/2006
7. Marian Żebrowski: Zarys historii polskiej broni pancernej, Londyn 1971
8. Krzysztof M. Gaj: Czołg rozpoznawczy TK-S, Warszawa 2013
9. Rajmund Szubański: Pancerne boje września, ZP Grupa, 2009
10. Janusz Ledwoch: Tankietki TK-3/TK-S 1939, Wydawnictwo Militaria nr 321, Warszawa 2009
AJ - zdjęcia ze zbiorów Adama Jońcy
źródło nie określone - głównie różne zdjęcia robione przez anonimowych żołnierzy niemieckich

Aktualizacje:


[ Strona główna PIBWL ] [ Polska broń pancerna ] [ Artyleria ] [ Steel Panthers ] [ Linki ] In English


Mile widziane komentarze, poprawki, uzupełnienia i zdjęcia - piszcie!

Wszystkie zdjęcia i rysunki pozostają własnością ich właścicieli o ile istnieją co do nich prawa autorskie. Publikowane są jedynie w celach edukacyjnych i naukowych.
Prawa do tekstu i układu zastrzeżone © Michał Derela 2007.