| Strona główna » Polska broń pancerna » tankietki » część 7 – Artyleria – Steel Panthers – ostatnie zmiany |
|
||
| © Michał Derela, 2019 | Aktualizacja: 6. 5. 2026 | ||
Część I: Historia powstania, produkcja i rozwój --- Część II: Malowanie, opis techniczny, dane i modele
Część III: Użycie tankietek i galeria --- Część IV: Tankietki z działkami 20 mm --- Działa samobieżne
Część V: Eksperymentalne tankietki --- Część VI: Zagraniczna służba --- Część VII: Sprzęt towarzyszący --- Galeria TKS
![]() |
| TKS na podwoziu autotransportu, w starym kamuflażu, 1934-1936. Na drugim planie czołgi Vickers E. |
Artykuł jest uzupełnieniem strony o polskich tankietkach TK-3 i TKS, prezentującym sprzęt towarzyszący dla tankietek – przyczepy i środki transportu (strona ta została wyłączona ze strony o eksperymentalnych tankietkach).
![]() |
| Pluton TKS, z przyczepką towarzyszącą, w kamuflażu do 1936 roku. Zwraca uwagę kąt wychylenia dyszla. [AJ] |
![]() |
| TK-3 z przyczepką bez gąsienic. Widoczny jest resorowany hak. Tankietki mają nieustalone oznaczenie jednostki – karta pik. |
Wzorem przyczepek brytyjskich, zakupionych przez Polskę w 1929 roku w liczbie pięciu sztuk wraz z tankietkami Carden-Loyd Mk.VI, opracowano w Polsce dla tankietek w 1932 roku (lub wcześniej) uniwersalną przyczepkę gąsienicową, nazywaną przyczepką towarzyszącą. Brak jest dokładnych informacji co do daty jej skonstruowania i wprowadzenia do eksploatacji, lecz już w 1933 roku znajdowała się w ofercie eksportowej. Miała ona po dwa duże koła z bandażami gumowymi po każdej ze stron, amortyzowane wspólnym resorem piórowym, który pełnił rolę wahacza dwustronnego, zawieszonego centralnie na osi. W stosunku do brytyjskiego pierwowzoru przyczepka była nieco wyższa, a w półkach nadgąsienicowych być może mieściły się zakryte szuflady. Od góry skrzynia przykrywana była standardowo plandeką, zabezpieczającą głównie przed kurzem. Konstrukcję przyczepki przy tym poźniej ulepszano.
Przyczepka holowana była w plutonie przez tankietkę patrolu reperacyjnego i przeznaczona była do przewożenia zestawu części zamiennych (m.in. gaźnika, pompy paliwa, akumulatora, szczęk hamulca, resorów wózków), narzędzi, dodatkowej amunicji (3600 nabojów) i niewielkiego zapasu paliwa. W uchwytach na przedniej lub tylnej ścianie przewożono regulaminowo dwie zapasowe rolki bieżne (na wczesnych zdjęciach widuje się też cztery). Warto zauważyć, że jedynie 100 tankietek TK-3 pierwszej serii było standardowo wyposażonych w hak do przyczepy (amortyzowany resorem); późniejsze tankietki TK-3, TKF i TKS zapewne dostosowywano do przyczep przez montaż specjalnego orczyka z tyłu.
Przyczepki gąsienicowe jednak nie sprawdziły się – miały spore opory toczenia, a sprawność w terenie i tak nie była najlepsza (zaletą nienapędzanych gąsienic jest w zasadzie tylko zmniejszenie ryzyka zapadania się). Dlatego używano także przyczepek ze zdjętymi gąsienicami, a od połowy lat 30. testowano też jednoosiowe przyczepki kołowe. Między innymi w 1936 roku testowano taką przyczepkę z zawieszeniem na wałkach skrętnych. Do 1939 roku zatwierdzono modyfikację przyczepek z ogumieniem pneumatycznym (brak jest jednak informacji, w jakim układzie). Zalecono wówczas przebudowę w batalionach pancernych przyczepek gąsienicowych przy okazji napraw, lecz nie wiadomo, czy jakieś zostały przerobione do wybuchu wojny[6].
Brak jest w publikacjach podawanych danych technicznych przyczepki towarzyszącej. Wiadomo jedynie, że brytyjski pierwowzór miał ładowność 500 kg. Brak jest też informacji co do liczby zbudowanych przyczepek, lecz etat wojenny przewidywał jedną przyczepkę na pluton (6 tankietek), czyli dwie w kompanii lub szwadronie, więc ogółem powinno powstać przynajmniej ok. 60 sztuk. Pewne zdziwienie budzi jednak, że pomimo wyposażenia w nie etatowo co szóstej tankietki, nie są znane zdjęcia tankietek z przyczepkami ani samych przyczepek wśród sprzętu porzuconego i zdobytego przez Niemców we wrześniu 1939 roku (regulamin walki czołgów rozpoznawczych wpradzie nie mówi co robić w takiej sytuacji, ale można założyć, że po utracie pierwszej tankietki liniowej plutonu, tankietka patrolu reperacyjnego była traktowana jako czołg zapasowy i używana dalej bez przyczepki?). Warto dodać, że podobne, lecz większe przyczepki gąsienicowe opracowane były też we Francji dla lekkich ciągników Renault UE. W Wielkiej Brytanii testowano też odkrytą przyczepkę do przewożenia czterech żołnierzy.
![]() | ← TK-3 z przyczepką towarzyszącą (nietypowo nisko opuszczony brezent).
↓ TK-3 z przyczepą paliwową |
![]() | |
Tankietki mogły ponadto holować standardową polską jednoosiową przyczepę paliwową z trzema beczkami 200 l na benzynę oraz dwoma 50 l na smary, normalnie ciągniętą przez ciężarówki. Zastosowanie tankietki w tym charakterze wydaje się jednak tylko doświadczalne, ewentualnie awaryjne (prawdopodobnie do tej przyczepy odnosiły się wnioski z prób o złym wyważeniu przyczepy, w połączeniu z małą tankietką).
![]() |
| Przyczepka pancerna osobowo-amunicyjna. [7] |
Mało znaną przyczepą specjalnie skonstruowaną dla tankietki była prototypowa „przyczepka pancerna osobowo-amunicyjna do działka 37 mm Bofors”, opracowana w 1936 roku przez BBT Br.Panc. Służyła ona do przewozu trzech żołnierzy obsady oraz 80 nabojów (16 skrzyń) do działka przeciwpancernego 37 mm Bofors wz.36, a jej opracowanie było związane z koncepcją zmotoryzowania działonów armaty 37 mm przez zastosowanie zwykłej tankietki do holowania takiej przyczepki i działka[7]. Egzemplarz prototypowy został zbudowany w sierpniu 1936 przez Warsztaty Doświadczalne PZInż., a po pierwszych próbach, w grudniu 1936 powstał poprawiony model. Jednoosiowa przyczepka miała koła o średnicy 700 mm z masywami gumowymi, resorowane wałkami skrętnymi. Przyczepka była całkowicie opancerzona: ściany były grubości 8 mm, a dno 3 4 mm; masa przyczepki pustej wynosiła 630 kg, a pełnej 1100 kg.
Próby przyczepki prowadzono zimą 1937 roku w Centrum Wyszkolenia Piechoty, po czym jak się wydaje, pomysł został zarzucony jako niepraktyczny; zresztą od motoryzacji armat 37 mm przy pomocy tankietek odstąpiono. W niektórych publikacjach przyczepka ta jest mylnie wiązana z niszczycielem czołgów – ciągnikiem TKS-D, który posiadał jednak odmienną przyczepkę czysto amunicyjną o pojemności 120 nabojów (brak było zresztą potrzeb stosowania przyczepy osobowej dla TKS-D).
![]() |
| TK-3 z przyczepą dla radiostacji RKD z 5. Batalionu Pancernego, prawdopodobnie w Krakowie w 1938 [1] → |
Tankietki holowały niekiedy dwuosiową dwuczłonową przyczepę (taczankę) do transportu polskiej radiostacji dalekiego zasięgu szczebla dywizyjnego RKD, w zmodyfikowanej wersji na kołach ogumionych. Na członach przyczepy transportowanych było 4 żołnierzy obsługi. Przyczepy te w pierwotnej wersji na drewnianych kołach, do trakcji konnej, stanowiły standardowy środek transportu radiostacji RKD; później były one modernizowane z użyciem kół ogumionych[9]. Radiostacja ta miała maksymalny zasięg 70 km (alfabetem Morse'a, z rozstawioną anteną na postoju).
Brak jest konkretnych informacji w publikacjach, lecz zapewne radiostacje RKD były używane w latach 30. w kompaniach batalionów pancernych czasu pokoju, do łączności z wielkimi jednostkami. Znane są zdjęcia tankietek TK-3 ciągnących przyczepy z radiostacją na defiladach, lecz brak jest informacji, czy tankietki były ich typowymi ciągnikami w batalionach pancernych, czy raczej były używane do celów defiladowych. Niewątpliwie nie służyły już w tym charakterze w mobilizowanych jednostkach podczas kampanii wrześniowej, tym bardziej, że radiostacje RKD od 1938 roku były wycofywane z wyposażenia wojska i zastępowane przez radiostacje N1 na samochodach (m.in. etatowe w 1939 roku w pododdziałach pancernych).
![]() |
| TK-3 z radiostacją RKB/C. |
Nowatorskim zastosowaniem opracowanym w Polsce było zaadaptowanie tankietek do roli drezyn pancernych, używanych do rozpoznania w składzie polskich pociągów pancernych. W tym celu opracowano specjalną prowadnicę szynową, po wjechaniu na którą tankietka mogła jechać gąsienicami po szynach. Prowadnica miała mechanizm hydrauliczny do unoszenia tankietki oraz rampę służącą do zjazdu tankietki w teren i z powrotem. Wjazd i zjazd tankietki mogły być dokonywane bez opuszczania pojazdu przez załogę (więcej na stronie o drezynach). Do wybuchu wojny zbudowano około 50 prowadnic, które zostały użyte w składzie pociągów pancernych. Część tankietek obu typów używanych jako drezyny pancerne było wyposażonych w radiostację krótkiego zasięgu RKB/C (co najmniej 20). Wyróżniały się długą anteną palową po jednej stronie kadłuba i drobnymi zmianami w wyposażeniu zewnętrznym i wewnętrznym, w tym dwoma skrzynkami na błotnikach, w różnych konfiguracjach.
![]() | TKS na prowadnicy jako drezyna pancerna. (więcej w osobnym artykule). |
![]() |
| TKS (powyżej) i TK-3 (poniżej) na autotransporterze. Transporter na dolnym zdjęciu to być może prototyp – nie ma skrzynek po bokach i ma po trzy ściągacze. |
![]() |
W celu przedłużenia trwałości układu napędowego tankietek, opracowano w Polsce w pierwszej połowie lat 30. kolejny unikalny pojazd: kołowe podwozie dla tankietki, służące do przemarszów na większe odległości, nazwane: „autotransport drogowy” lub „autotransporter”. Było to bezsilnikowe dwuosiowe podwozie oparte na podzespołach ciężarówki Ursus A. Tankietka wjeżdżała na podwozie po dwóch najazdach tylnych, po czym załoga rozpinała gąsienice i łączyła koła napędowe tankietki za pomocą łańcuchów z przekładnią napędzającą za pomocą wału i mostu napędowego tylne bliźniacze koła podwozia. Skręty wykonywano za pomocą przednich kół, połączonych z układem kierowania czołgu. Puste podwozie mogło być holowane np. przez czołg; kierował nim wówczas siedzący na podwoziu dowódca, przy użyciu mocowanej kierownicy. Podwozie wyposażone było ponadto w reflektory drogowe, koło zapasowe i zamykane skrzynki po bokach na narzędzia i części. Tankietka mocowana była na podwoziu za pomocą czterech bocznych ściągaczy śrubowych. Tył przewożonej tankietki osłonięty był zdejmowaną skośną blachą.
Należy zaznaczyć, że sposób kierowania transporterem z tankietką nie jest jasny. Kierownica tankietki służyła normalnie do przyhamowania jednego z kół napędzających gąsienice, lecz wydaje się, że mechanim skręcający koła transportera w zależności od różnicy obrotów kół napędowych tankietki byłby trudny do zrealizowania. Prostszą alternatywą wydaje się połączenie pionowej kolumny kierownicy tankietki z mechanizem kierowniczym transportera, lecz wymagałoby to przystosowania jej układu kierowniczego i być może wycięcia otworu w podłodze – o czym brak jest informacji w publikacjach. Istnieje jednak informacja z połowy 1933 roku o przeróbce 14 TK-3 i pięciu TKS (z partii próbnej z blach „żelaznych”) do potrzeb autotransportu[8]. Dlatego też zapewne niewiele tankietek było ostatecznie przystosowanych do przewożenia na autotransporterze. Ten nietypowy pojazd jest dość szeroko znany dzięki wzmiankom w licznych publikacjach i zdjęciom, ale tylko powierzchownie – nie ujawniono dotąd bliższych informacji na temat samego podwozia, jego danych technicznych, daty i okoliczności jego skonstruowania ani wielkości produkcji.
Według J. Magnuskiego zbudowano kilkadziesiąt takich podwozi, przyjmując je na wyposażenie oddziałów tankietek[1]. Prawdopodobnie jednak nie powstało ich więcej, niż kilka (zdaniem A. Jońcy)[6], względnie kilkanaście. Były one używane przed wojną (zwłaszcza w pierwszej połowie lat 30., co widać po kamuflażu tankietek na większości zdjęć), natomiast nie wydaje się, żeby w ogóle dotrwały w użytku do 1939 roku. Brak jest potwierdzenia tezy Magnuskiego, że etaty jednostek mobilizowanych w 1939 przewidywały użycie autotransporterów – przeciwnie, szczegółowe publikowane etaty ich nie przewidują, obejmując za to samochody do przewozu czołgów[6]. Publikacje nie wspominają też o ewentualnym użyciu autotransporterów podczas wojny, jak również brak jest ich na fotografiach porzuconego sprzętu. Autotransporter był wprawdzie próbą zapewnienia ekonomicznego środka transportu, lecz musiał być najwyżej o około połowę tańszy od ciężarówki, której podwozie wykorzystywał, za to był o wiele mniej praktyczny. Przede wszystkim, holowanie pustych podwozi wymagało zaangażowania innych pojazdów, a procedura wjazdu i zjazdu musiała zajmować do kilkunastu minut (brak danych na ten temat). Nadawały się one wobec tego raczej do przemarszy w trakcie pokoju. Niewątpliwa słaba zwrotność, przywiązanie do dróg i uzbrojenie strzelające na wprost wykluczały używanie ich do patrolowania przy ryzyku kontaktu z nieprzyjacielem, jako substytut samochodu pancernego (nie wiadomo, czy były takie pomysły wykorzystania). Nie nadawały się także do transportu czołgów z zepsutym układem napędowym.
![]() |
TKS we wczesnym kamuflażu wjeżdżające na autotransportery. |
![]() | TK-3 holujący podwozie autransportu [6] |
![]() |
Pusty autotransporter – widoczna złożona kierownica i siedzenie. Za pojazdem leży koło zapasowe (zapewne mocowane na ramie po wjeździe tankietki) i zdejmowane oprofilowanie tyłu. Po bokach podwozia widoczne opuszczone ściągacze. [6] |
![]() |
![]() |
| TKS na autotransporterze forsuje bród oraz samo podwozie od przodu. | |
Do przewozu tankietek używano w Wojsku Polskim ostatecznie ograniczonej liczby samochodów ciężarowych o napędzie 4x2, ze specjalną platformą mieszczącą jedną tankietkę, wyposażoną w rozkładane najazdy i wciągarkę. W 1935 roku było 15 takich samochodów Ursus A30 (w 1936 roku – 14) oraz dwa ciężkie Saurer 4BLD (mieszczące dwie tankietki na platformie). W drugiej połowie lat 30. adaptowano do tego celu nieznaną liczbę standardowych ciężarówek armijnych Polski Fiat 621L, które pozostają mało znane w tej roli, niemniej prawdopodobnie stanowiły najliczniejszy sprzęt tego rodzaju, z uwagi na etaty mobilizowanych pododdziałów, wymagające ok. 30–40 dodatkowych transporterów czołgów. Regulamin broni pancernej z 1938 roku wskazywał już samochód Fiat 621 jako standardowy sprzęt kompanii czołgów rozpoznawczych (masa określona była na 2765 kg, a z czołgiem – 5500 kg, szybkość do 35 km/h). Samochody te jednak pozostawały dość nieliczne, tak, że mogły służyć jedynie do przewozu części uszkodzonych wozów. Według etatu mobilizacyjnego, na kompanię tankietek lub szwadron w dywizjonie rozpoznawczym przypadały dwa transportery w plutonie technicznym[6] (nie jest jasna ich liczba w dywizjonie pancernym, ale powinna być analogiczna. Starsze publikacje podawały tylko jeden taki samochód na kompanię lub szwadron).
Warto dodać, że w przypadku transportu koleją, na 13-metrowej platformie Pdk mieścił się cały pluton – aż 6 tankietek ustawionych poprzecznie i motocykl.
![]() |
![]() |
| TK-3 ładowany na transporter Ursus A, przed wojną. [AJ]. | Porzucony TK-3 na transporterze Ursus A zdobyty przez Niemców we wrześniu 1939 w Przechowie (ob. dzielnica Świecia – zidentyfikowany na stronie Pancerne Wraki'39) |
![]() |
![]() |
| Dwa TK-3 na jednym z dwóch transporterów Saurer 4BLD nr 7216, Poznań, wczesne lata 30. | TKS na transporterze Polski Fiat 621L, ewakuowany na Węgry we wrześniu 1939 (pełne zdjęcie na Wikimedia Commons) |
| Porzucony we wrześniu 1939 TKS z nkm na zwykłym skrzyniowym samochodzie Polski Fiat 621L. Dobrze widoczny kamuflaż samochodu. [Fotografia dzięki uprzejemości z kolekcji Ireneusza Zapaśnika] | ![]() |
Linki do serwisu Scalemates:
1/72:
1/35:
Więcej modeli tankietek na stronie Część II: Malowanie, konstrukcja, opis, dane, modele.
Główne źródła:
1. Janusz Magnuski: Karaluchy przeciw panzerom; Pelta; Warszawa 1995
4. Michał Malec: Sprzęt towarzyszący czołgów rozpoznawczych, "Militaria i Fakty" nr 33 (2/2006)
6. Adam Jońca: Tankietki TK-3 i TKS, seria: Wielki Leksykon Uzbrojenia Wrzesień 1939 tom 18, Warszawa: Edipresse Polska 2013
7. Jędrzej Korbal: Ciągnik C2P i wyposażenie, seria: Wielki Leksykon Uzbrojenia - wydanie specjalne 1/2018, Warszawa: Edipresse Polska 2018
8. Jędrzej Korbal: Czołg TKS i wyposażenie, seria: Wielki Leksykon Uzbrojenia - wydanie specjalne 5/2019, Warszawa: Edipresse Polska 2019
9. Roman Buja: Radiostacje polowe RKD, N2, N1, RKG/A, W1, seria: Wielki Leksykon Uzbrojenia Wrzesień 1939 tom 40, Warszawa: Edipresse Polska 2014
AJ - zdjęcia za zbiorów Adama Jońcy
Historia zmian:
Strona główna – Polska broń pancerna – Artyleria – Steel Panthers
Wszystkie zdjęcia i rysunki pozostają własnością ich właścicieli, publikowane są jedynie w celach edukacyjnych.
Prawa do tekstu zastrzeżone - copyright © Michał Derela, 2019-2024.